Najwyższe góry Świata widzieliśmy na zdjęciach wielokrotnie. Majestatyczne, ostre, budzące respekt. Wiedzieliśmy też, że dopiero na miejscu zyskamy wiedzę na temat skali, surowej przestrzeni, którą dokumentują z trudem najlepsze fotografie. Bardzo chcieliśmy zapisać nasze wspomnienia z tego niesamowitego trekkingu jak najlepiej, a kilka ujęć zaplanowaliśmy sobie już w Polsce.

Zapraszamy serdecznie by sprawdzić jak nam się to udało. Mamy nadzieję, że namieszamy Ci w wakacyjnych planach. 

Przygotowaliśmy zdjęcia w dużej rozdzielczości, które można przeglądać na dużych ekranach. Zachęcamy do skorzystania z trybu pełnoekranowego przeglądarki (na komputerach powinien go włączać klawisz F11).

Autor

Programista w tygodniu, po godzinach podróżnik i fotograf. Samotna dwumiesięczna wyprawa rowerowa nauczyła go realizować marzenia. Uprawia fotografię uliczną, lubi książki reportażowe i dobre historie z pokazami slajdów w tle.

7 komentarzy

  1. piękne zdjęcia, jak zawsze, a wy – wspaniali (: to się nazywa życie na całego! życzę wam jeszcze co najmniej 100 podróży!

    • Michał

      Bardzo dziękujemy za bardzo ciepłe słowa. Mamy nadzieję jeszcze wspomnieć, że miałaś rację 😉 Choć doliczyć do setki to jest wyzwanie…

  2. Super, życzę kolejnych pięknych wspomnień. Otwartego ciekawego życia i umiejętności pokazywania go innym.

  3. Na samym początku, duże gratulacje za bloga – wygląda bardzo fajnie i przyjemnie się czyta. Macie bardzo ładne zdjęcia i to właśnie o ten aspekt foto chciałbym podpytać. Dokładniej, interesuje mnie foto-logistyka:

    ile kart SD mieliście ze sobą?
    ile akumulatorów?
    mieliście ze sobą statyw?
    jakie obiektywy zabraliście?

    No i jak rozwiązaliście kwestię noszenia sprzętu – macie jakiś patent do polecenia?

    • Michał

      Dzięki serdeczne za miłe słowa. Dopiero zaczynamy i postaramy by na bloga wracało się przyjemnie i stawał możliwie inspirujący.

      Wracając do foto-logistyki to musisz w pierwszej kolejności sprawdzić Twój sprzęt pod kątem wielkości generowanego pliku. W zależności od tego czy fotografujesz w RAW czy JPEG dysproporcja może być inna. My zabraliśmy do Nepalu dwa aparaty. Nikon (10 Mpx) zapisuje zdjęcie w formacie RAW poniżej 9MB. Z kolei młodszy Fuji (12Mpx) zapisuje swojego RAWa w niecałych 19MB! Jest różnica. Zrobiłem ten przydługi sprzęt, by zwrócić też szerszej grupie uwagę, że na ilość zdjęć na karcie SD wpływ ma szerszy aspekt parametrów.

      Tak samo jest z akumulatorami. Nikon robi 1000 zdjęć na jednym akumulatorze (2 akumulatory). Fuji… 200 i ładuje się dłużej… (4 akumulatory)

      Na razie na nic nie odpowiedziałem…
      Mieliśmy coś między 6-8 sprawdzonych kart SD o bardzo różnej pojemności, ale naszą przewagą był dysk WD My Passport Wireless 1TB. Ostatecznie posłużył chyba tylko jako backup, bo nie skasowałem zdjęć z kart. Mnóstwo zdjęć robi się przy zachodach słońca (przynajmniej ja robię). Liczyłbym by średnio dało się zrobić 120 zdjęć dziennie, wtedy czułbym się komfortowo. Dużo, ponieważ ja akurat kasuję dopiero w domu, by oszczędzać akumulator w podróży. Jeśli masz wątpliwości czy Ci wystarczy kart to po prostu pożycz, dokup. to minimalne koszty przy takim wyjeździe 😉

      Ładowanie akumulatora jednego kosztuje 3-4$ Tak warto sobie policzyć ile kosztuje zapasowy, bo może ładowanie 1-2 razy nas nie zrujnuje a nosić nie trzeba.

      Mieliśmy statyw i korzystaliśmy głównie przy wschodach/zachodach oraz do selfie 😉 Przy fajnej pogodzie wystarczy coś naprawdę prostego ale tak by między kamieniami ustawić na szczycie. Ja miałem proste Velbon 1,5kg (oddałem z bagażem w Lukli i mi połamali), słyszałem że budżetową lekką opcją jest Hama Traveller.

      Obiektywy:
      Nikon – Sigma 17-70 f2.8-4,5, chyba miałem (23mm f2,8 w zapasie ale tylko backup, nie używałem)
      Fuji – wbudowany 28-112
      Czemu takie, bo akurat takie mieliśmy i nie doinwestowaliśmy na wyjazd. Przydało by się może jakieś tele do jednego zdjęcia na zachodach słońca, ale to i statyw by musiał być lepszy. Jak widzisz te góry są naprawdę blisko, nie trzeba wielkich ogniskowych 😉

      Sprzętu nie mieliśmy dużo, więc Nikon wchodził do torby lowepro topload, którą ja wieszam na krótkim pasku na krzyż przez ramie (na plecach pasek idzie od ramienia lewego pod pachę prawej ręki). Tak by aparat był na wysokości mostka, potem drugim cienkim trokiem mocuję i obwiązuję wokół pasa. Dzięki temu aparat nie skacze mi podczas marszu oraz nie wisi na samej szyi i się nie męczę tak szybko. Są też do kupienia dedykowane szelki… ale się nie dorobiłem 😉
      Fuji jest malutki więc wisiał na cienkim pasku też jakoś doczepionym do plecaka by nie skakał przy pochylaniu.

  4. Cudowne zdjęcia! Od lat marzy mi się podróż pod Everest, mam nadzieję że wkrótce uda mi się te plany zrealizować (Wasze zdjęcia bardzo do tego motywują).

    Czy korzystaliście z pomocy przewodnika? Czy na jakimkolwiek etapie wyprawy mieliście problemy z aklimatyzacja lub objawami choroby wysokościowej?

    • Michał

      Cześć, bardzo dziękujemy za Twój komentarz. Bardzo jest nam miło usłyszeć miłe słowa odnośnie naszej galerii. Bardzo się cieszymy czytając, że możemy motywować do wyjazdu. To chyba jedna z ważniejszych rzeczy jaką możemy zrobić tym blogiem, więc koniecznie daj nam znać jak już pojedziesz pod Everest.

      Nie korzystaliśmy z pomocy przewodnika ani tragarzy. Pod Everestem nie ma na razie takiego obowiązku. Całą organizację wzięliśmy na siebie. Nie mamy też doświadczenia w tego typu wyjazdach z przewodnikiem. Walorem takiej kooperacji mogą jakieś wiadomości i opowieści, ale takich opinii informacji musiałbyś poszukać u innych. My za to możemy polecić sprawdzoną agencję gdybyś chciał podróżować w ten sposób. Trochę na temat tego jak to wygląda z naszej perspektywy możesz przeczytać tutaj: http://kwestiaszlaku.pl/zycie-w-lodge-czyli-rzecz-o-nepalskich-schroniskach/

      Nie mieliśmy problemów z aklimatyzacją ani objawami choroby wysokościowej. Spokojnie zdobywaliśmy wysokość by wykonać zalecany plan aklimatyzacji i do tego zachęcamy. Nasz plan przejścia: http://kwestiaszlaku.pl/pod-everest-przez-trzy-przelecze-plan-dzien-po-dniu-w-liczbach/
      Odczuwaliśmy spore zmęczenie podczas zdobywania pierwszej przełęczy, ale potem szło już z górki. Pamiętaj jednak, że szybkość aklimatyzacji i choroba wysokościowa to bardzo indywidualne cechy. Nie dowiesz się, dopóki nie pojedziesz. Trzeba koniecznie sprawdzić samemu 😉 Będziemy jeszcze na ten temat pisać w najbliższym czasie na blogu. Zajrzyj co jakiś czas.

Napisz komentarz