Cykl: “Miesiąc miodowy na dachu świata” [4/4]

Pokhara

Akcja górska została zakończona, ale intensywność naszego wyjazdu nie zmalała. Wstaliśmy wczesnym rankiem i ruszyliśmy przez opustoszały Thamel. Po drodze porwaliśmy kilka drożdżówek z otwartej piekarni i skierowaliśmy się w stronę wskazanego skrzyżowania. Było po 6, wcześniej wstają tylko ludzie na samolot do Lukli.

Cykl: “Miesiąc miodowy na dachu świata” [3/4]

Popatrzyliśmy w kalendarz i na mapę. Choć poruszaliśmy się spokojnym tempem zgodnie z założonym planem aklimatyzacji, zostało nam jeszcze sporo czasu do wylotu z Lukli. Nie śpieszyło się nam w dół. Czuliśmy się dobrze wśród najwyższych gór Świata i chcieliśmy spędzić tu więcej czasu. Postanowiliśmy zatrzymać się na trzy noclegi w wiosce Chukhung, która leży na uboczu.

Cykl: “Miesiąc miodowy na dachu świata” [2/4]

W poprzedniej części dotarliśmy do Namche Bazar. To tutaj spotykają się ludzie wychodzący w górę i schodzący z kilku kierunków. To dość kuriozalna sytuacja, że o najpopularniejszym szlaku trekkingowym w Himalajach Nepalu jest niewiele informacji, szczególnie w polskim internecie. A może słabo szukaliśmy… Zamiast jednej przełęczy zdecydowaliśmy się przejść przez trzy i ten wariant opisać. Ten szlak zostaje w pamięci.

Cykl: “Miesiąc miodowy na dachu świata” [1/4]

Cel podróży, który sobie obraliśmy w 2016 roku pozwala mi przypuszczać, że nie ma potrzeby wyjaśniać tego wyboru. Pytanie dlaczego Nepal i Himalaje wydaje mi się bezcelowe. Ciekawsze byłoby: dlaczego dopiero teraz? Pytanie wydaje się zasadne, bo w ostatnich latach wciąż poznawaliśmy ludzi, którzy stamtąd wrócili, a sukcesy i opowieści himalaistów przyciągały bardziej niż wyczyny kadry Polski.

Tego dnia pogoda nie była najlepsza dla rowerzystów. Przemoczyło nas po raz kolejny i w ciągu dnia korygowaliśmy trasę w zależności od warunków. Wjechaliśmy na szlak Green Velo prowadzący od Narewki do Białowieży. Po kilkunastu minutach pojawił się znak: “Zakaz wstępu, ścinka drzew”. Zmęczeni zignorowaliśmy tabliczkę. Kilkaset metrów dalej była druga już na bocznej drodze. Dopiero później zdałem sobie sprawę, że zamknęli Green Velo…

Biografia Aleksandra Doby, który przepłynął kajakiem Atlantyk; autor książki: Dominik Szczepański

Trywialnie zaczynając ten artykuł należałoby zauważyć, że z pierwszą recenzją jest najtrudniej. Jeśli jednak konkretna książka pojawia się w pierwszym artykule kategorii bloga, to temat powinien być inspirujący. W czasach, w których wydaje się, że większość rzeczy wielkich została zrobiona, Polak około 70-tki daje do zrozumienia, że marzenia mają moc.

Po raz kolejny zapraszamy na naszą prezentację „Pamir Highway – droga jest celem”. Tym razem pojawiamy się w Bielsku-Białej w Grawitacja Caffe 25 kwietnia o godz. 20:00.

Opis wydarzenia dostępny na Facebooku (dla każdego):

Bielsko Biała, Grawitacja Caffe, 25.04.2016 o godzinie 20:00,

Do zobaczenia, zabierzcie znajomych

Gosia i Michał

Pamir Highway – to dwa słowa, które rozgrzewają rowerzystów na całym świecie. To coś jak trekking wokół Mount Everest. Marzenie znane z książek stało się nam bardzo bliskie po przejechaniu rok wcześniej ciekawych tras w Kirgistanie. Kupiliśmy bilet lotniczy i plan na wyprawę ułożył się tym razem praktycznie sam: M41 – druga w kolejności najwyżej położona międzynarodowa droga na świecie i przejazd Korytarzem Wachańskim z widokiem na afgański Hindukusz.

O tym jak oczywisty cel zyskał na wartości dowiecie się już w Namaste. Zapraszamy

Klub Podróżników – Namaste, 12.01.2016 o godzinie 19:00,wp_tadzykistan_zaproszenie

Pamir Highway to bijące serce międzynarodowego sakwiarstwa, ale każdy znajdzie tu coś dla siebie. Widokowe ścieżki powinny zainteresować wprawionych trekkersów, a ambitne szczyty wspinaczkowe są już dobrze znane w klubach wysokogórskich. Pamir jest też celem wielu autostopowiczów, którzy mają okazję doświadczyć tam słynnej gościnności. Postaramy się Was przekonać, że jeśli lubicie doceniać małe rzeczy patrząc na wielkie góry, to Pamir jest miejscem, w którym warto spędzić czas. Ludzie spotkani na Tej drodze na pewno Wam to ułatwią.

Cieszymy się, że możemy kolejny raz podzielić się naszą opowieścią w Namaste. Wcześnej pokazaliśmy:

Do zobaczenia, zabierzcie znajomych

Gosia i Michał