Jest kilka minut po siódmej rano. Mimo zmęczenia jest nam ciepło. Wysiadamy z nocnego autobusu, rowery zostały 700 km dalej. Od Oceanu Atlantyckiego dzieli nas kilometr w linii prostej. Wydłużamy spacer w poszukiwaniu kawy. Docieramy do brzegu i wypatrujemy tego po co tu przyjechaliśmy. Jest! Możemy już wracać!

Jesteśmy w Puerto Madryn. Mieliśmy ochotę na kilkudniowe wakacje w innym klimacie i wrażenia odmienne od tych rowerowych. Nie wystarczyło nam obserwowanie z oddali delfinów w Chile. Teraz będziemy gapić się na większe zwierzaki! I zapowiadany jest upał! Jutro ma być 30 stopni w cieniu. Ale gdzie tu jest cień? Przecież drzew nie ma.

Wypatrując wieloryba w drodze do nowego znajomego
Wypatrując wieloryba w drodze do nowego znajomego
Odpływy i przypływy mają wpływ na to jakiego zwierza można wypatrywać z brzegu
Odpływy i przypływy mają wpływ na to jakiego zwierza można wypatrywać z brzegu

Kalendarz zwierząt

Trochę zdążyliśmy usłyszeć i przeczytać planując przyjazd tutaj. Mimo to robimy rundkę po informacjach turystycznych i biurach organizujących wycieczki. Niestety miny nam zrzedły, bo mamy garść negatywnych dla nas informacji. Do większości miejsc dojedziemy wyłącznie taksówką, wynajętym samochodem albo z biurem podróży. Walenie lubią się pokazywać nawet w zatoce bardzo blisko brzegu w centrum miasta, ale im bliżej lata tym mniejsze na to szanse, bo odpływają od brzegu. Pozytywy są takie , że mamy szansę popatrzeć na słonia i lwa morskiego, ptaszyska różnego rodzaju, nawet pingwiny! A nie jest to możliwe o każdej porze roku.

Kalendarz możliwości zobaczenia zwierząt prawdopodobieństwo zobaczenia poszczególnych gatunków

Liczymy na to, że ten jeden wieloryb, którego widzieliśmy rano, nie jest ostatnim, który postanowił podpłynąć bliżej brzegu. Późnym popołudniem idziemy do domu naszego gospodarza, spacer wzdłuż zatoki, z oddali widzimy kolejnego wieloryba! A może to ten sam co rano. Ciężko stwierdzić…

Gdy spotykamy się z Joaquinem, poświęcamy jedynie 10 minut na zapoznanie się, zostawienie plecaków i zabranie termosu z ciepłą wodą. Chłopak pakuje nas do samochodu. Mamy około godzinę do zachodu słońca. W czasie kilkunastokilometrowej trasy do plaży El Doradillo zachwalanej przez biura turystyczne jako doskonały punkt obserwacji wielorybów, mamy czas na podjęcie interesujących tematów. Siadamy na plaży, po kolei siorbiemy yerbę, rozmawiamy, ale nie patrzymy sobie w oczy. Trzeba patrzeć na ocean, wypatrywać ogonów waleni. Nie zobaczyliśmy niestety już żadnego wieloryba, ale rozmowy dopiero się rozwijały i kolejne wątki przychodziły na myśl. Podjęliśmy też decyzję, że zapłacimy biurom turystycznym za wycieczkę.

Patrzcie! Sowa!

Wieloryby upodobały sobie zatokę przy której leży Puerto Madryn jako bezpieczne miejsce, w którym pozostają, gdy przychodzą na świat cachorro, młode wieloryby. Tak samo robią słonie, lwy morskie i pingwiny magellańskie. Miejsce przyciąga tłumy turystów, z różnych stron świata, a w Parku Narodowym na Półwyspie Valdés można zobaczyć wszystkie wymienione gatunki zwierząt w ciągu jednego dnia w czasie objazdowej wycieczki zorganizowanej z biurem lub na własną rękę. Zgubić się nie da, drogi są proste, punkty widokowe dobrze oznaczone. Jednak wycieczka z biurem turystycznym ma swoje plusy. Można wyspać się w trakcie jazdy przez pustkowia, a gdy wesoły przewodnik wypatrzy z oddali strusia, guanaco, marę albo sowę to na pewno Cię obudzi. Nasz przewodnik nawet znał polskie nazwy zwierząt, co wybudzało nas znacznie skuteczniej.

Patrzcie! Sowa! Mruga!
Patrzcie! Sowa! Mruga!
Spacery pingwinów
Spacery pingwinów

Zanim dotrzemy do punktu kulminacyjnego czyli wycieczki łódką w poszukiwaniu wielorybów, bawimy się w wyszukiwanie zabawnych faktów o tych zwierzętach. Zdawałeś sobie sprawę, że głowa tego wieloryba to jedna trzecia jego długości? Taki wielki ssak, a żywi się wyłącznie zwierzakami wielkości opuszki palca.

Jest coś niesamowitego w obserwowaniu tak wielkich ssaków z bliska. Wystarczą nawet krótkie komentarze przewodnika, żeby jeszcze bardziej zachwycić się. Patrzcie, tam jest matka z młodym. Młody „woła” matkę waląc ogonem w wodę. – O a teraz matka… jeszcze raz… i jeszcze raz… i jeszcze raz… Tam! Salto… Mieliśmy sporo szczęścia mogąc oglądać kilka różnych „figur”.

Młody wieloryb macha ogonem
Młody wieloryb macha ogonem
W innej części zatoki spotkaliśmy młodego z matką
W innej części zatoki spotkaliśmy młodego z matką

Wieloryby żyją prawie tak długo jak ludzie. Przyrodnicy odnotowują ilość wielorybów pojawiających się w okolicy Península Valdés W sumie zarejestrowano obecność 3000 osobników, a całą populację gatunku oszacowana w latach siedemdziesiątych na 6000. W tym roku w zatoce widziano aż 2000 z nich.

W dalszej drodze zmierzamy do punktu, gdzie czasami można zobaczyć orki. Dla nas byłoby to fantastyczne przeżycie, gorzej z lwami morskimi, które też tam się wygrzewają i mogły by tego spotkania nie przeżyć. Orki zazwyczaj nie wpływają do zatoki, ale polują na obrzeżach. Tym razem zabrakło nam szczęścia. W dalszej drodze dostajemy do ręki folder, gdzie są zdjęcia kilkunastu osobników. Mają imiona, a każda z nich ma inny kształt płetwy grzbietowej, inne ślady na skórze, po czym są rozpoznawane. Nie jest o łatwa sztuka, ale foto identyfikacją zajmują się od lat specjaliści obserwujący te drapieżniki.

Tu wypoczywają ci, którzy nie chcą spotkania z orką
Tu wypoczywają ci, którzy nie chcą spotkania z orką
Lew morski na lądzie porusza się z wielkim wysiłkiem
Lew morski na lądzie porusza się z wielkim wysiłkiem

Patrzymy jeszcze z daleka na słonie morskie. Upał jest dotkliwy dla nas, a co dopiero dla nich. Leżą wielkie cielska na plaży, jest odpływ, od czasu do czasu któryś machnie łapą obsypując się piachem dla ochłody, czasem przepełznie 10 metrów, nigdy więcej. W trakcie okresu rozrodu samce chudną kilkadziesiąt kilogramów. Musiały zadbać o każdą samicę w kolonii. Nic dziwnego, że teraz są zmęczone. To samce wcześniej odpłyną na głębokie wody, żeby żerować i wrócą, gdy młode będą samodzielne.

Te w oddali to słonie
Te w oddali to słonie
Gorąco!
Gorąco!

Cała wycieczka na półwysep trwała prawie 12 godzin. Wróciliśmy do Puerto Madryn zadowoleni i zmęczeni. Znowu jednak nie ma czasu się wyspać, bo rozmowy z naszym gospodarzem płyną same. Na koniec dostajemy garść sekretów na temat mate. Picie mate wciąga, a szkoda byłoby nie poznać kilku podstawowych sztuczek zaparzania napoju. Zatem nie dziw się, gdy po powrocie zobaczysz nas z termosem na ramieniu.

Złote rady

Każda pora roku jest dobra na zwiedzanie okolic Puerto Madryn i Península Valdés. Jednak w każdym miesiącu jest szansa zobaczyć inne zwierzęta. My byliśmy tam na początku listopada. Było trochę za późno, żeby zobaczyć wieloryby z brzegu, jednak z łódki z łatwością wypatrzyliśmy kilka osobników, które były bardzo aktywne. Był to dobry czas na obserwację słoni morskich z młodymi, karmionymi mlekiem matki. Udało się zobaczyć również samce, które już niedługo miały wypłynąć z powrotem na ocean. Lwy morskie nie były jeszcze liczne i jeszcze nie miały potomstwa. Pojawiły się pingwiny. Strusie biegały z gromadami młodych wokół siebie. Guanaco są liczne chyba zawsze.

Młode ssaki z matkami
Młode ssaki z matkami

Zorganizowanie wycieczki jest banalne. Wzdłuż wybrzeża w Puerto Madryn, na głównej ulicy siedzibę ma co najmniej 10 biur turystycznych. W tym roku ceny wszystkich wycieczek w różnych biurach były prawie identyczne. Różniły się trochę trasy przejazdu. Oprócz Península Valdés, biura mogą Cię zawieźć również bardziej na południe, gdzie z bardzo bliska zobaczysz słonie morskie i pingwiny. W ofercie jest nawet nurkowanie z lwami morskimi.

Wycieczka łódką trwa około półtorej godziny. Dużo i mało. Gdy jest silny wiatr, rejs może zostać odwołany. Jeśli masz chorobę morską, może być Ci trudno w trakcie wietrznych dni, więc koniecznie sprawdź prognozę pogody przed podjęciem decyzji o rejsie.

Własny samochód. Bardzo dobrą opcją jest wypożyczenie samochodu na dwa dni i zwiedzenie wszystkich punktów kolonii pingwinów, słoni, lwów morskich w promieniu 100 km od Puerto Madryn. Jeśli akurat nie zobaczysz w ten sposób wieloryba to wykup dodatkowo wycieczkę łódka w Puerto Piramides. Ceny również są jednolite.

Wstęp na Península Valdés jest płatny jednorazowo. Cena oczywiście inna dla Argentyńczyka, inna dla obcokrajowca (wysoka), zmienia się co roku. W Puerto Piramides widzieliśmy jeden hostel w rozsądnej cenie gdybyś chciał rozważyć podzielenie wycieczki na dwa dni.

Autor

Świetnie się czuje, gdy nie stoi w miejscu. Trekkingi i tułaczki z plecakiem nie są jej obce. Ostatnio chętniej wybiera rower, ale nadal bez gór nie ma dla niej udanego wyjazdu. Jej marzeniem jest bycie dobrym człowiekiem. Bycie lekarzem jest przywilejem, który ułatwia realizować marzenie.

7 komentarzy

  1. Bardzo ładne, jakbym małą cząstką chociaż był tam na miejscu 🙂
    Czyż można nie zachwycać się każdym napotkanym zwierzakiem ?

    • Zawsze mi składano życzenia, żebym nie zatracił w sobie dziecka. Jeśli takie chwile składają się na moje dzieciństwo, to ja naprawdę nie chcę wyrastać 😉

  2. Gratulacje, że Wasza wyprawa tak ładnie się rozwija. No i zdjęcia jak zwykle z najwyższej półki

    • Bardzo dziękujemy za miłe słowa i komplementy. Jesteśmy w podróży prawie 6 miesięcy, odwiedziliśmy mnóstwo miejsc, dróg, domów. Tak to jednak już jest, że ciągle wracamy myślami na początek, do Paragwaju. Nie umiemy sobie wyobrazić tej wyprawy bez tego kraju. Tam wszystko się zaczęło i tak już zostanie 😉

Napisz komentarz