Tego dnia pogoda nie była najlepsza dla rowerzystów. Przemoczyło nas po raz kolejny i w ciągu dnia korygowaliśmy trasę w zależności od warunków. Wjechaliśmy na szlak Green Velo prowadzący od Narewki do Białowieży. Po kilkunastu minutach pojawił się znak: “Zakaz wstępu, ścinka drzew”. Zmęczeni zignorowaliśmy tabliczkę. Kilkaset metrów dalej była druga już na bocznej drodze. Dopiero później zdałem sobie sprawę, że zamknęli Green Velo…

W centrum Białowieży kwatery pozajmowane, więc tak jak zwykle rozstawaliśmy się na campingu. Obok biwakowała rodzina Niemców, a kawałek dalej Czesi. Całkiem międzynarodowe towarzystwo. Już niedługo miało się jednak okazać, że turyści z zagranicy stanowią sporą część wśród odwiedzających Białowieżę. Niby to dobrze, bo zainteresowanie Puszczą jest spore. Podstawowa przyczyna jest oczywista – Puszcza Białowieska to ostatni nizinny las naturalny Europy, co potwierdza wpis na listę obiektów UNESCO. Chwila obserwacji i można jednak odnieść wrażenie, że turyści niepolskojęzyczni przyjeżdżają tutaj jeszcze z innego powodu. Ten drugi powód kojarzy mi się z typową szkolną wycieczką do Polski. “Pamiętam Polskę. Byliśmy w Krakowie, Wieliczce i…” Jednak chyba każdy Polak wolałby, żeby Polska była kojarzona pozytywnie.

Ostatni las naturalny

Rankiem w trzyosobowej grupie wybraliśmy się z przewodnikiem do rezerwatu ścisłego. Przechodząc przez symboliczną, drewnianą bramę weszliśmy do innego świata. Patrzyliśmy na las naturalny. Co to znaczy las naturalny, przecież rośliny, zwierzęta to wszystko jest naturalne? Las też jest naturalny. Małe ćwiczenie. Kiedy ostatni raz widziałeś w lesie przewrócone rozkładające się drzewo, na którym rosną sobie grzyby i porosty? Jak na nie patrzysz to jesteś pewny, że w środku jest niezła impreza jak w programie Bear’a Grylls’a na Discovery. Puszcza Białowieska jest ekosystemem kształtowanym przez czynniki naturalne i jest to jedyne takie miejsce w Europie. To jest las naturalny. Szacuje się, że historia tego miejsca sięga 12 000 lat wstecz, a miejscami las uważany jest za pierwotny, nigdy nie tknięty siekierą.

Dąb Jagiełły to martwe drewno, które w ciągu kilkudziesięciu lat zostało rozłożone przez mieszkańców Puszczy
Dąb Jagiełły w rezerwacie ścisłym (Białowieski Park Narodowy)

Dzięki tak specyficznym warunkom możemy tutaj spotkać bardzo rzadkie gatunki roślin,  zwierząt i grzybów. Mikroklimat gęstej puszczy jest zupełnie inny od tego, którego mogliśmy doświadczyć podczas naszej rowerowej eskapady. Patrząc w górę trudno jest dostrzec niebo, ponieważ drzewa walczą o dostęp do światła i wypełniają swymi koronami całą przestrzeń. Opuszczając wzrok patrzymy na grube, wysokie pnie, pozbawione zbędnych gałęzi. Lekko ponad nasze głowy sięgają nieliczne grupy młodych drzew. Z każdej takiej grupki pozostaną dwa, może trzy drzewa, które walcząc, oczekują na swoją kolej w drodze do słońca. Cała magia dzieje się jednak niżej. Olbrzymie ilości leżącego martwego drewna, które jest podstawą piękna i bogactwa gatunkowego tego miejsca.

Miękkie, rozkładające się drewno utrzymuje olbrzymią wilgotność. Na ścieżkach jest przyjemnie chłodno. To trochę tak, jakby wejść rano do klimatyzowanego biura i nie zdawać sobie sprawy, że na zewnątrz jest 30⁰C. Świerk, o którym jest w mediach najgłośniej nie ma tutaj dobrych warunków. Naukowcy prognozują, że ocieplający się klimat powoli wypchnie stąd ten gatunek i zostanie on zastąpiony przez bardziej ciepłolubne drzewa liściaste. W Puszczy jest sporo innych gatunków drzew, które mogły się tutaj pojawić, ponieważ nikt tego nie regulował. Przykładowo obecność grabów w lasach gospodarczych nie jest mile widziana, ponieważ drzewa te zabierają dużą ilość światła. Graby, dęby, lipy, olchy, klony, sosny to niektóre z drzew tu występujących. Sosna pod grubą korą jest w stanie przetrwać pożar. Lipa solidnych rozmiarów, ale zwykle jest pusta w środku. System korzeniowy tego drzewa może mieć kilka tysięcy lat. Samo drzewo żyje 200-300, ale kolejne wyrasta w tym samym miejscu.

Mchy i grzyby, które porastają martwe drewno mogą wyglądać naprawdę pięknie

Pieniądze…

Na tym sielankowym krajobrazie najbardziej ciąży spór, który od dłuższego czasu toczy się wokół Puszczy. W wymianie poglądów uczestniczy wiele podmiotów instytucjonalnych oraz osób prywatnych. Dla uproszczenia przyjmijmy, że są dwie strony. Za wycinką drzew, określaną tutaj jako sanitarna, są leśnicy wspierani przez Ministerstwo Środowiska i osoby z nimi sympatyzujące. Przeciw wycince drzew opowiadają się ekolodzy, naukowcy, przewodnicy i spora część mieszkańców.

Można się zastanawiać dlaczego mieszkańcy protestują przeciwko wycince drzew. Przecież tereny te zamieszkują ich sąsiedzi, sami leśnicy, ich rodziny i przyjaciele. Wśród Białowieżan jest wielu miłośników przyrody, ale powody sprzeciwu mogą być też bardzo pragmatyczne. Duża część gminy żyje z turystyki, a przyjezdnym zdarza się odwoływać rezerwacje z powodu głośnego konfliktu i zamkniętych szlaków. Nie przyjeżdżają tutaj, by oglądać stosy ściętego drewna. Chcą odwiedzić rezerwat ścisły, a rowerami lub pieszo zwiedzić całą Puszczę. Mieszkańcy z samej wycinki nic nie mają. Drewno jest wywożone z Puszczy, a miejscowi drewno na opał muszą sprowadzać np. z Puszczy Knyszyńskiej.

W trzech nadleśnictwach pracuje około 90 leśników, którzy opiekują się lasami stanowiącymi 0,6% wszystkich lasów w Polsce. Nadleśnictwa okazują się być gospodarstwami funkcjonującymi na granicy opłacalności. Pozyskane z wycinek drewno ledwo pozwala na utrzymanie tych trzech instytucji. Pikanterii na miejscu dodają informacje o średnich zarobkach wysokości 9 tys zł, różnego rodzaju przywilejach i milionowych dotacjach otrzymywanych przez nadleśnictwa.

NIE-OD-PUSZCZA-MY

Kilka kilometrów dalej od centrum Białowieży w Pogorzelcach znajduje się obóz obrońców Puszczy. Rowerami to dla nas chwila. Do płotu przymocowane są profesjonalnie przygotowane tablice przekazujące wiedzę o Puszczy. Po uzupełnieniu naukowych wiadomości postanowiliśmy zajrzeć do środka i spotkać ludzi, którzy walczą o ostatni las naturalny w Europie. Przedstawiliśmy się i spotkaliśmy się z bardzo miłym przyjęciem, choć obóz miał prawo być smutny i zmęczony. Tego dnia (7 lipca 2017) pomimo decyzji UNESCO o wstrzymaniu wycinki do czasu wyjaśnienia sprawy, jedna z blokad sprzętu została rozbita siłą o czwartej nad ranem.

Wydawało się, że decyzja UNESCO miała być jasnym światłem dla Puszczy, ale w tym obozie ludzie zaangażowani w sprawę nie mogli odetchnąć ani na chwilę. Niektórzy należą do organizacji ekologicznych, a inni przyjechali na miejsce sprawdzić co się dzieje i zostali. Przekonują się, że walka o Puszczę, choć odbywa się w Białowieży, to konsekwencje dosięgają ich w całym kraju. Na ich adresy domowe przychodzą wielotysięczne przedsądowe wezwania do zapłaty za blokowanie sprzętu. Jak mówią nadawca nie powinien mieć dostępu do ich danych, ale zostały mu udostępnione. Aktywiści przyznawali, że policja zbiera o nich informacje w miejscach zamieszkania, a przed ogrodzeniem obozu często stoi nieoznakowany radiowóz.

Objęcie całego terenu opieką parku narodowego pozwoliło by na zakończenie wieloletniego sporu.
Główne hasło obrońców Puszczy.

Pomimo tak wnikliwej obserwacji, sami ekolodzy skarżą się na bierną postawę policji kiedy stają się obiektem nadużyć ze strony różnych służb spotykanych podczas blokad. Wiele filmów w sieci relacjonuje działania mundurowych na akcjach w lesie. Podczas naszych odwiedzin obóz żył informacją o celowym potrąceniu ich kolegi przez pracownika nadleśnictwa Browsk. Policja uznała, że działanie kierowcy było celowe i tym razem ukarała mandatem. Ekolodzy zdają sobie sprawę, że ich nieposłuszeństwo niesie za sobą konsekwencje prawne. Sami wskazują, że to Lasy Państwowe łamią prawo postępując z nielegalną wycinką. Atmosfera staje się już bardzo gęsta i trzeba być silnym i pozytywnie nastawionym by stawiać dalszy opór. Walka toczy się o każde, pojedyncze drzewo, a w rezultacie o Puszczę. “Cała Puszcza parkiem narodowym” – to hasło, pod którymi podpisuje się każdy w obozie.

Turysta w lesie

W centrum Białowieży na rozjeździe znajduje się kawiarnia “Bike Cafe”. Pan Sławek prowadzi to miejsce od kilku lat, a obok ma jeszcze wypożyczalnię rowerów. Dobrze działający biznes został zagrożony wiosną tego roku, ponieważ Puszcza została zamknięta dla turystów. Jak wypożyczyć rower, skoro szlaki są zamknięte, a leśnicy grożą wypisaniem mandatów. Jak iść na kawę lub piwo skoro w Białowieży dostępnych atrakcji zostało na góra dwa dni, a przynajmniej można łatwo odnieść takie wrażenie. Pan Sławek aktywnie działa w obronie Puszczy. Edukuje turystów, chętnie wdaje się w dyskusje i rozprowadza ulotki zawierające informacje o Puszczy i wycinkach. Jak mówi – sprawa jest bardzo ważna i trzeba wejść w układ z każdym, by zatrzymać maszyny w lesie.

Znaki informujące o wycince i zakazie wstępu występują na wielu drogach leśnych i szlakach turystycznych.
Znaki informujące o wycince i zakazie wstępu występują na wielu drogach leśnych i szlakach turystycznych.

Trudno jest mi ocenić jakie szkody w turystyce wywołuje konflikt. Pytaliśmy w kilku kwaterach o nocleg, ale wszystkie były zajęte. Może mieliśmy pecha, ponieważ jednocześnie dotarliśmy do wielu wypowiedzi o odwoływanych rezerwacjach. Przewodnicy skarżą się, że wycinki zabierają im chleb, ponieważ niektóre miejsca do obserwacji zwierząt już nie istnieją. Lokalna społeczność organizuje się i protestuje organizując pokojowe spacery. Na nich naukowcy, mieszkańcy i turyści edukują i protestują.

Smutna prawda jest taka, że zwiedzając Puszczę łamie się zakaz wstępu wielokrotnie. Liczne zakazy wstępu na wytyczonych szlakach pieszych i rowerowych bez zaproponowania turystom alternatywnej drogi. Zamknięty jest szlak Green Velo od północy i południa, co świadczy o zignorowaniu turystów i potraktowaniu ich jak intruzów. Nie potrafię inaczej skomentować takich działań na obecnie najsłynniejszym szlaku rowerowym Polski. Na niektórych odcinkach ścieżki są rozjeżdżone przez ciężkie maszyny, a głębokie koleiny nie pozwalają na jazdę rowerem. Nadleśnictwo Hajnówka wita turystów lakonicznym komunikatem przepraszającym za utrudnienia, a jednocześnie zapewnia o trosce o odwiedzających.

Epilog

Prezentując strony sporu należałoby przedstawić również zdanie leśników, którzy w tym wpisie nie pojawili się w dobrym świetle. W internecie można zobaczyć różne nagrania, w których leśnicy zabierają głos. Oprócz standardowych wywiadów są nowoczesne filmy w konwencji vlogowej firmowane przez Lasy Państwowe. Nie oddamy jednak głosu leśnikom, ponieważ ignorancja z jaką ta grupa podeszła do decyzji UNESCO zobowiązującej do wstrzymania wycinki, mówi wiele o ich sposobie prowadzenia dyskusji.

Przez niezrozumiałe decyzje dotyczące Puszczy Białowieskiej zła sława uderza w całe środowisko leśników. Nikt nie chce powiedzieć, że leśnicy nie znają się na swojej pracy, ale czy wszyscy rozumiemy ochronę przyrody w ten sam sposób? Jeśli rolnik chroni pole kapusty przed zagrożeniami to nazywamy to ochroną przyrody? Las też może wyglądać jak pole kapusty, ale nie tego szuka Świat w Białowieży.

Tablica informująca o powodach zamknięcia szlaków turystycznych.
Tablica informująca o powodach zamknięcia szlaków turystycznych.

Najważniejsza jest odpowiedź na pytanie czy 0,6% lasów w Polsce, które posiadają absolutnie unikalny charakter w skali całego kontynentu powinniśmy traktować jak kolejny las gospodarczy czy jako bezcenne dobro narodowe, którym możemy się pochwalić na świecie? Dlaczego małej grupie ludzi zależy by ciąć akurat tutaj? Czy należy ponad stuletnie drzewostany Puszczy przeliczać na metry sześcienne możliwego do pozyskania drewna? Czy kornik jest szkodnikiem i czy coś stanie się strasznego jeśli świerk zniknie z Puszczy? Czy obrońcy Puszczy walczą o ideały, o których na wysokich stanowiskach w państwowych strukturach ktoś zapomniał?

My już postanowiliśmy, po której stoimy stronie i zachęcamy by patrzeć na ręce i mówić o sprawie głośno. Za trzy lata nie będzie już o czym rozmawiać. Maszyny wytną wszystko w pień, po kilkaset sztuk dziennie. W zamian otrzymamy co najwyżej równiutko posadzony las, który będzie rósł powoli na zniszczonym podłożu i  wcale nie będzie silniejszy i bardziej odporny.

10 lat temu miłośnicy przyrody wygrali nad Rospudą. W rządzie był ten sam Minister Środowiska. Miejmy nadzieję, że ochrona przyrody zwycięży ponownie.

Puszcza miała odetchnąć…

Decyzja Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 27 lipca 2017 miała zatrzymać wycinkę w Puszczy Białowieskiej. Zgodnie z decyzją Polska została wezwana do:

  1. zaprzestania wycinki w puszczańskich borach i lasach bagiennych oraz łęgach wierzbowych, olszowych, topolowych i jesionowych, a także w starodrzewach; zaprzestania wycinki w siedliskach licznych gatunków zwierząt, m.in. dzięcioła trójpalczastego, trzmielojada i zagłębka bruzdkowanego;
  2. zaprzestania usuwania ponad stuletnich, martwych świerków; zaprzestania wycinki w ramach zwiększonego etatu cięć w Nadleśnictwie Białowieża (w marcu 2016 r., decyzją ministra środowiska Jana Szyszko, zwiększono go trzykrotnie).

Czytając wiadomości w serwisach internetowych akurat skończyłem pracę nad tym artykułem i pomyślałem: “Tak bardzo bym chciał, by ten wpis stał się historią…”.

W poniedziałek 31 lipca 2017 niestety oglądałem już relacje z pracy ciężkiego sprzętu w Puszczy. Minister Szyszko stwierdził na konferencji prasowej: “(…) problem polega na tym, że prawdopodobnie nie rozumiemy się w sprawach troszeczkę podstawowych”.

Pokojowy protest w Puszczy jest kontynuowany.

Załączniki

Autor

Programista w tygodniu, po godzinach podróżnik i fotograf. Samotna dwumiesięczna wyprawa rowerowa nauczyła go realizować marzenia. Uprawia fotografię uliczną, lubi książki reportażowe i dobre historie z pokazami slajdów w tle.

Napisz komentarz