Spojrzenie z bliska na najwyższe góry Świata jest prawdopodobnie na liście marzeń każdego podróżnika. Zaplanowanie wyjazdu do kraju odległego o kilka tysięcy kilometrów wiąże się jednak z koniecznością wyłożenia konkretnej gotówki. Postanowiłem zebrać sprawdzone na własnej skórze informacje i przedstawić w miarę aktualną listę kosztów. To prawda, że koszty takiej podróży rosną z roku na rok. Nie ma więc na co czekać. Zapraszam do lektury.

W Nepalu spędziliśmy miesiąc (przełom październik/listopad 2016), z czego pełne trzy tygodnie w górach w rejonie Everestu (Sagarmatha National Park). Trekking rozpoczęliśmy i zakończyliśmy w wiosce Lukla, gdzie dostaliśmy się samolotem. Podczas wędrówki nie korzystaliśmy ze wsparcia tragarzy czy przewodników. Wszystkie formalności, rezerwacje i zakupy biletów realizowaliśmy samodzielnie. Była to nasza podróż poślubna, ale mimo wszystko, z kilkoma wyjątkami trzymaliśmy normalny rygor wydatków, kupując jedynie to co potrzebne.

Przygotowanie i bilet lotniczy

Niebagatelny wpływ na koszty odwiedzenia Himalajów będzie miała cena biletu lotniczego. Poszukiwania korzystnego cenowo połączenia powinniśmy rozpocząć już 6-8 miesięcy wcześniej korzystając z ulubionej wyszukiwarki. Z Polski nie ma bezpośrednich lotów do Nepalu, ale będziemy w stanie znaleźć korzystne połączenie z 1-2 przesiadkami z liniami Qatar Airlines, Etihad Airlines czy Turkish Airlines. Warto zwrócić uwagę na połączenia z okolicznych krajów, ponieważ do niektórych lotnisk jesteśmy w stanie tanio dotrzeć komunikacją autobusową czy pociągiem. W roku 2016 duża siatka najtańszych połączeń była dostępna z Zurychu. Prawdziwą bombą okazała się jednak wiosenna promocja z Wiednia, a miesiąc później z Warszawy. Bilety w dwie strony były dostępne za 1800-2000zł z szerokim wyborem terminów w sezonie. Sporo Polaków wyjechało dzięki tej promocji do Nepalu w 2016 roku. Normalna cena zakupionego wcześniej biletu oscyluje w granicach 2700-3400 zł.

Dopiero w Nepalu gotówka nam naprawdę zacznie ważyć...
Dopiero w Nepalu gotówka nam naprawdę zacznie ważyć…

Wyjeżdżając w najwyższe góry świata trzeba zabrać najlepsze ubezpieczenie. Nawet jeśli nie zamierzamy schodzić z wytyczonych szlaków to należy pamiętać, że koszty ratownictwa są bardzo wysokie. W większości wypadków jedyną opcją udzielenia pomocy podczas trekkingu i przetransportowania w bezpieczne miejsce jest użycie helikoptera. Jeśli służby ratownicze będą miały wątpliwości co do wypłacalności poszkodowanego to nawet nie uruchomią śmigieł. Słyszeliśmy, że często jest wymagane opłacenie takiej akcji z góry. Polecamy ubezpieczenie Alpenverein, które jest znane i respektowane w Nepalu. Podstawowa opcja (~200-260zł) jest wystarczająca i jej posiadacz nie ponosi kosztów leczenia i ratownictwa. Nie ma konieczności wykładania gotówki. Informacja z pierwszej ręki.

Koszty mapy i przewodnika możemy pominąć. Wszystko jest dostępne na miejscu w cenie kilkakrotnie niższej. Polskie przewodniki, z którymi mieliśmy styczność posiadały jak się okazało bardzo nieaktualną treść i teraz praktycznych informacji poszukiwalibyśmy raczej we wpisach podobnych do tego (patrząc na daty wpisu). 

Przed wyjazdem powinniśmy jeszcze rozważyć kwestię szczepień. Nie będę w tym miejscu argumentował czy warto się szczepić na konkretne choroby czy nie. Są osoby, które się nie szczepią i takie jak my. Polecamy udać się do najbliższego certyfikowanego centrum medycyny podróży i samodzielnie sprawdzić co jest zalecane w konkretnym przypadku. Należy to zrobić najpóźniej 6 tygodni przed wyjazdem, by zrealizować szczepienia. Nie są to tanie rzeczy… ale leczenie i skutki choroby mogą być zdecydowanie bardziej dotkliwe.

W Polsce trzeba się jeszcze zaopatrzyć w zdjęcie paszportowe i odpowiednią ilość gotówki w dolarach lub euro. Możliwość wybrania gotówki w bankomatach jest mocno ograniczona przez niestabilność ich działania.

Wymienione koszty:

  • Bilet lotniczy w “rozsądnej” cenie na trasie Polska – Kathmandu: 2500 – 3200zł (w tekście wspomnieliśmy o promocji)
  • Ubezpieczenie, np. Alpenverein [http://www.alpenverein.pl]: 260zł (partner – 200zł)
  • Szczepienia, trudno jest tutaj szacować koszty, ponieważ wszystko zależy od naszej historii szczepień
  • Zdjęcie paszportowe: ~25zł

Przed rozpoczęciem trekkingu

Po przylocie do Kathmandu będziemy musieli opłacić wizę na odpowiednią ilość czasu (15 dni – 25$, 30 dni – 40$, 90 dni – 100$). Wniosek o wizę można wypełnić wcześniej online [http://online.nepalimmigration.gov.np/tourist-visa], a na miejscu są papierowe wersje, które wypełniają turyści stojąc w długiej kolejce. Do wniosku będziemy potrzebować jednego zdjęcia paszportowego i wolnej strony w paszporcie.

Po Kathmandu poruszaliśmy się pieszo i kilkoma taksówkami. Wyruszając z lotniska warto już znać przelicznik nepalskiej waluty. W dużym uproszczeniu dzieląc kwotę w nepalskich rupiach przez 100 mamy kwotę, którą płacimy w dolarach. I tak standardowa cena taksówki z lotniska wynosi 800 NPR, czyli 8$. My kilka kroków od wyjścia z lotniska upieraliśmy się przy kwocie 500 NPR, która początkowo była uznana za zbyt niską. Po chwili znalazł się taksówkarz, który taką kwotę radośnie zaakceptował. Dwie noce dla dwóch osób w hotelowym pokoju z prywatną łazienką i wifi w Thamelu kosztowały 27$. W internetowych wyszukiwarkach znajdziecie wiele ofert na różnym poziomie cenowym.

Tablica informacyjna przy wejściu do parku narodowego
Tablica informacyjna przy wejściu do parku narodowego

W Kathmandu powinniśmy również załatwić zieloną kartę TIMS (Trekkers’ Information Management System) w biurze Tourist Service Center (Nepal Tourism Board) w cenie 20$. Jeśli podróżujemy z przewodnikiem i/lub tragarzem będziemy potrzebowali karty niebieskiej, którą załatwi nam agencja turystyczna. Do karty potrzebne są dwa zdjęcia paszportowe. W  Tourist Service Center możemy się także zaopatrzyć w potrzebne pozwolenia. Bilet do parku Sagarmatha (Everest) kosztuje 3400 NPR.

Wymienione koszty:

  • Wiza nepalska 30 dniowa: 40$
  • Taksówka z/na lotnisko (w jedną stronę): 5$
  • Doba w dwuosobowym pokoju w hotelu na Thamelu: 13$
  • Zielona karta TIMS (turysta indywidualny): 20$
  • Bilet wstępu do Parku Narodowego Sagarmatha: 33$

Początek trekkingu i koszty w górach

Do Lukli możemy dotrzeć na trzy sposoby: samolotem z Kathmandu i dwoma szlakami trekkingowymi. Przelot w jedną stronę kosztuje mniej więcej 147$ i może się wahać w zależności od linii lotniczej oraz miejsca zakupu biletu. Zakup biletu przez internet w liniach Yeti Airlines jest sprawdzony i działa. Zakup w agencjach turystycznych jest kilkanaście dolarów droższy. Polecamy przelecieć się samolotem przynajmniej w jedną stronę, ponieważ wrażenia są tego warte.

Jako alternatywę można wybrać opcję trekkingu z Jiri lub Salleri. Słyszeliśmy, że trekking z Jiri jest ciekawą opcją. Trasa jest podobno mało zatłoczona i kontakt z ludźmi trochę lepszy niż na głównym szlaku od Lukli w górę. Warto jednak sprawdzić aktualne koszty i wymagane bilety przed samym wyjazdem. W zeszłym roku szlak z Jiri zahaczał o rozszerzony park narodowy i przejście tej trasy wymagało zakupu biletu.

Nasza lodge'a w Gokyo. Polecamy, nasi znajomi też byli zadowoleni.
Nasza lodge’a w Gokyo. Polecamy, nasi znajomi też byli zadowoleni.

Największym problemem przed wyruszeniem na trekking jest ilość nepalskiej gotówki, którą zdecydujemy się ze sobą zabrać. Jest to ważna decyzja, ponieważ należy przyjąć, że na trasie nie będzie możliwości dobrania gotówki (jedyny bankomat w Namche Bazar często nie działa). Część waluty można zabrać w dolarach, ale obca waluta jest niechętnie przyjmowana. Ceny rosną z roku na rok i trzeba swoje obliczenia traktować z marginesem. Polecamy by wymienić na nepalskie rupie wszystkie pieniądze, które zamierzamy wydać w Kathmandu także po powrocie (nocleg, pamiątki). Pozwoli nam to w górach mieć zapas pieniędzy na ewentualne przygody lub zachcianki.

Podróżując w parze wydawaliśmy w górach średnio 23$ na osobę/dzień. W tej kwocie należy policzyć zwykle 3 posiłki ze standardowej oferty i termos ciepłej herbaty. Dosłownie kilka razy zdecydowaliśmy się na jakąś ekstrawagancję typu ciasto + kawa lub gorąca czekolada. Jeszcze mniej okazji było na prysznic. Nasze wydatki nie zawierały też piwa i innych używek niepotrzebnych do zaspokojenia głodu. Wodę otrzymywaną w kuchni filtrowaliśmy samodzielnie przy pomocy przenośnego filtra.

Szybkość działań w kuchni robiła wrażenie.
Szybkość działań w kuchni robiła wrażenie.

Cena noclegu przy kosztach posiłku jest sprawą pomijalną i nie jest to pozycja, na której te miejsca zarabiają. Większość lodge’y oferuje również rozmowy telefoniczne, dostęp do internetu i ładowanie urządzeń. My korzystaliśmy jedynie z darmowego internetu w Namche Bazar oraz udostępnionego prywatnie pasma w Gokyo. Dwukrotna konieczność doładowania akumulatorów również nie nadwyrężyła naszego budżetu (350 NPR za jedno ładowanie).

Warto pamiętać, że im wyżej tym drożej. Na początku będziemy wydawać mniejsze kwoty, by finalnie za niektóre dania zapłacić w Gorak Shep dwa razy więcej niż początkowo. Zwykle w Gorak Shep jest około 50% drożej niż w Namche Bazar.

Wymienione koszty:

  • Cena biletu lotniczego Katmandu-Lukla (w jedną stronę): ~147$
  • Noclegi w lodgach: 1-2$ (często jest tu możliwość ustalenia indywidualnej ceny, wystarczy pogadać z właścicielem na uboczu, np. podczas prezentacji pokoju)
  • Koszt dziennego wyżywienia i noclegu w lodgach dla dwóch osób (zawiera wymienioną wyżej kwotę noclegu): ~46$ (główne danie kosztuje 450-800 NPR, 3 litrowy termos herbaty, który wypiliśmy wieczorem 500-900 NPR)
  • Ładowanie urządzeń często dzieli się na małe (telefon, 1 bateria do aparatu) 300 NPR lub duże (powerbank) 450 NPR.
  • Papier toaletowy – cena ok. 200NPR za 1 rolkę (Namche)
  • Prysznic (wielkie wiadro wody lub gazowy – 300-500NPR)

Ceny z menu z poszczególnych wiosek:

  • Namche Bazar (3440m): owsianka – 350 NPR; naleśnik – 350 NPR; dhal bat – 450 NPR; herbata z mlekiem 3L 750 NPR; smażone ziemniaki – 500 NPR; makaron z wkładką – 450 NPR;
  • Gokyo (4790m): lasagne – 620 NPR; wrzątek 1L – 500 NPR; smażony makaron z dodatkami – 620 NPR;
  • Gorak Shep (5140m): herbata 3L – 900 NPR; smażone ziemniaki z jajkiem – 725 NPR; makaron z warzywami i ziemniakami – 725 NPR;
  • Chhukung (4730m): owsianka 395 NPR; czarna herbata 3L – 825 NPR; makaron z wkładką – 595 NPR; wrzątek 3L – 845 NPR; smażone ziemniaki – 595 NPR;

Generalnie z lodge’ach menu jest tak skonstruowane, że poszczególne kategorie dań są w podobnej cenie. Tak więc jeśli w jakimś miejscu za smażone ziemniaki z jajkiem zapłacimy 600 NPR, to tyle samo będzie kosztował ryż czy makaron. Odpowiednio więcej będzie kosztować danie z mięsem, a najdroższe są dania typu pizza, stek z jaka.  Powyższe ceny powinny pomóc uświadomić ile w poszczególnych miejscach kosztuje śniadanie czy danie obiadowe. My po kilku dniach woleliśmy na śniadanie zamawiać dania obiadowe, po których mieliśmy energię na dłużej.

Koszty życia w Kathmandu

O noclegu pisaliśmy już trochę na początku tego wpisu. Cena samego noclegu nie powinna nas zaskoczyć i znajdziemy tutaj zarówno tanie opcje wieloosobowe jak i pokoje hotelowe w różnym standardzie. Znacznie więcej musimy zapłacić za ciastka, czekoladę, drożdżówki czy piwo. Produkty, które są sprowadzane na Thamel głównie z powodu turystów mają wyższą cenę.

Po Kathmandu poruszaliśmy się wyłącznie pieszo lub przy pomocy taksówek w kilku kierunkach. Kwota 100-500 NPR za kurs powinna wystarczyć na transport na wszystkich interesujących nas trasach prowadzących do zabytkowych miejsc. Najwyższa kwota czyli 800 NPR za dojazd z lotniska może być spokojnie negocjowana do 500 NPR.

Jednym z większych wydatków, które poniesiemy w Kathmandu, szczególnie odwiedzając je po raz pierwszy to różnego rodzaju atrakcje turystyczne. Wstęp na Durbar Square i Paśupatinath wynosił po 10$, a podobno za niektóre miejsc można zapłacić jeszcze więcej. Trzeba uważać na usługi przewodnickie, ponieważ niektórzy oprowadzający maskują swoje intencje nie informując, że usługi są płatne i nie wliczone w cenę biletu.

Możemy też mieć ochotę na zdjęcie ze świętym mężem, rafting lub wycieczkę do parku, ale kwoty za takie przyjemności nie są nam znane. Większość zapewne będzie miała ochotę zakupić przyprawy i herbatę albo ciepłą czapkę czy szal. Tego typu koszty są na akceptowalnym poziomie i każdy znajdzie coś dla siebie.

Wymienione koszty:

  • Doba w dwuosobowym pokoju w hotelu na Thamelu: 13$
  • Jedzenie w restauracjach jest tańsze niż w górach i zależy na co będziemy mieli ochotę: 3-5$ (typowy posiłek obiadowy), 7$ (stek), ~3$ (piwo), herbata (0,6$)
  • Ceny w sklepach za artykuły kupowane przez turystów (woda, słodycze, drożdżówki) były dwukrotnie wyższe niż w Polsce w sklepach na Thamelu
  • Herbata/przyprawy na pamiątkę (za 100g): 1-2$

Wycieczka do Pokhary

Na trzy dni postanowiliśmy przejechać do Pokhary, by trochę wypocząć od zgiełku i zobaczyć inne miejsce wypadowe w góry (Masyw Annapurny). Warto się też zatrzymać w tym mieście, jeśli wybraliśmy się na trekking wokół Manaslu (Pokhara bywa wtedy pomijana jako nie znajdująca się po drodze). Koszt przejazdu do Pokhary to 8$ w jedną stronę turystycznym autobusem. Koszty życia są niższe niż w Kathmandu, a standard często wyższy i jest ogólnie przyjemniej niż na zakurzonym Thamelu.

Pokhara wieczorem
Pokhara wieczorem, wszystko żyje jak na Thamelu w Kathmandu

Można troszkę taniej

Patrząc na największe składowe wymienionych wyżej wydatków od razu rzuca się w oczy różnica w kwocie biletu lotniczego. W tym miejscu należy szukać swojego największego sukcesu w obniżeniu kosztów wyjazdu w Himalaje. Mniejsze kwoty będziemy mogli zaoszczędzić w Kathmandu wybierając pokoje wieloosobowe w hostelach, jedząc w restauracjach przy bocznych ulicach oraz ostrożnie planując zakupy w sklepach. To jednak koniec prostych zabiegów.

Podczas trekkingu nie korzystaliśmy ze wsparcia tragarzy, więc taka pozycja nie mogła się znaleźć w tym zestawieniu. Jeśli do naszego plecaka zgodzimy się dołożyć dodatkowe kilogramy to możemy zaoszczędzić na jedzeniu, które zakupimy na trasie. Kilogramy suchego prowiantu i gaz musimy jednak nieść ze sobą. Sprzedaż posiłków jest głównym źródłem utrzymania lodgy, a cena noclegu jest tylko cząstką naszego rachunku. Gospodarze często w regulaminie zapisują, że w przypadku niekorzystania z oferty kuchni nocleg będzie kosztował 2500 NPR (przy 100-200NPR normalnej ceny). Warto więc pamiętać, że własne posiłki będziemy zmuszeni przygotować poza lodge’ą, a jakiś posiłek i tak w kuchni musimy zamówić.

Spojrzenie na Everest po zachodzie słońca ze szczytu Gokyo Ri
Spojrzenie na Everest po zachodzie słońca ze szczytu Gokyo Ri

Mam nadzieję, że powyższy akapit stanie się najbardziej wartościową treścią tego artykułu. Mimo wszystko należy pamiętać, że oszczędność pieniędzy niesie za sobą konieczność większego wysiłku z naszej strony. Mniej pieniędzy zostawimy też u ludzi, którzy na nas liczą. Do sprawy trzeba podejść rozsądnie nawet jeśli kalkulujemy swoje wyjazdy najniższym kosztem. Od razu też  zaznaczam, że zabranie namiotu mija się kompletnie z celem, ponieważ będziemy w stanie użyć go około 3 razy.

Wydatki na miarę

Może się wydawać, że trekking w górach w tej części Azji powinien kosztować mało. Nie kwestionuję kosztów, które ponosimy. Są takiej wysokości jak wyznaczyli je właściciel i rynek. Tak jak wspominałem w innym wpisie, bardzo byśmy chcieli, by pieniądze trafiały do samych Nepalczyków. Coraz więcej jednak słychać o różnych zagranicznych inwestycjach,  których Nepalczycy są jedynie twarzą.

Nie ma co się oszukiwać, że na trekkingu wydamy mało pieniędzy. Razem z przelotem i dodatkowymi wydatkami zbiera się z tego poważna kwota. Należy jednak pamiętać, że widoki na tym szlaku są naprawdę niesamowite. Okazuje się, że obcując z pięknymi widokami, zaoszczędzone pieniądze wydaje się znacznie szybciej, ale też przyjemniej.

Nepal żyje z turystów i wybierając się pod najwyższe góry świata pamiętajmy, że pozostawienie gotówki na miejscu może przynieść radość nie tylko nam, ale także podnieść standard życia osób, które w uczciwy sposób chcą zarobić na swoje życie. Wysokie ceny wycieczek organizowanych przez polskie biura podróży mogą być dla większości z nas zbyt wysokie, ale wynajęcie tragarza lub przewodnika na miejscu pozwala nam znaleźć pewien kompromis finansowy. Polecanych przewodników i agencji na pewno można znaleźć sporo, a sami też już mamy takie kontakty na przyszłość.

Razem z właścicielem przed siedzibą agencji turystycznej Trekking Team - trekkingteam.com
Razem z właścicielem przed siedzibą agencji turystycznej Trekking Team – trekkingteam.com
Nie przez przypadek znaleźliśmy się w tej agencji. Na zdjęciu właściciel Klubu Podróżników Namaste w Katowicach
Nie przez przypadek znaleźliśmy się w tej agencji. Na zdjęciu właściciel Klubu Podróżników Namaste w Katowicach

Mam nadzieję, że w tym miejscu już każdy zdaje sobie sprawę, jaką kwotę trzeba wymienić na nepalskie rupie w Kathmandu przed wyjściem w góry. To było celem tego artykułu. Teraz pozostaje już tylko zgromadzić oszczędności i pojechać w Himalaje. Zapewne nie raz… bo raz to za mało.

Autor

Programista w tygodniu, po godzinach podróżnik i fotograf. Samotna dwumiesięczna wyprawa rowerowa nauczyła go realizować marzenia. Uprawia fotografię uliczną, lubi książki reportażowe i dobre historie z pokazami slajdów w tle.

2 komentarze

  1. Z jakiego filtra do wody korzystaliście? Czy ze zdobytym już doświadczeniem na trekku zabrałbyś ten sam model filtra, czy teraz poleciłbyś coś innego?

    • Korzystaliśmy z filtra do wody SAWYER MINI. Jest to bardzo lekkie i skuteczne rozwiązanie. Tylko trzeba pamiętać, żeby chować w śpiwór na wyższych wysokościach, bo jak filtr nam zamarznie (a woda zamarza) to będzie do wyrzucenia. Moim zdaniem zdobywanie wody nie jest krytyczne na tym trekkingu i to rozwiązanie się sprawdza. Pije się dużo przegotowanej wody w postaci herbaty, więc wodę trzeba filtrować tylko na przejścia, a w najgorszym wypadku można kupić. Używaliśmy go też w Tadżykistanie do pobrania wody praktycznie z kałuży… sprawdził się.

      My przepychaliśmy po prostu wodę z „brudnej butelki” do „czystej” i proces zajmuje czasem kilkanaście minut trzymania zimnej butelki, ale działa i jak pisałem… Jest bardzo lekki. Na ten region wystarczające rozwiązanie i chyba nie pchałbym się w pompki itp.

      Szkoda, że w Polsce cena jest dwa razy wyższa niż w USA… Alternatywą może być Lifestraw, kiedyś widziałem w Decathlon wersję z butelką. Wtedy można filtrować podczas picia. Sawyer Mini można na przykład wpiąć w bukłak, ale tak nie robiliśmy bo trzeba by mieć dwa. Raczej bym to nazwał ssaniem niż piciem, ale woda leci 😉

Napisz komentarz