Po kilku miesiącach przeszukiwania forów, internetowych aukcji i przymiarek rowerów nowych znajomych miałem decyzję. Tę trzymałem w jednej ręce, a w drugiej stos zielonych na wymarzone ramy rowerowe. Miały być drogie, bo po tygodniach poszukiwań budżetowych rozwiązań wybór padł gdzie indziej. Trochę przymuszony brakiem innych sensownych możliwości zdecydowałem się na znane i modne w wyprawowym światku ramy marki Surly. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że nie szukam jednośladów, ale jednorożców.

Więc chcesz kupić rower lub ramę marki Surly, a przynajmniej jesteś mocno zainteresowany tym tematem. Domyślam się, że tak właśnie jest, bo w przeciwnym wypadku szybko byś sobie odpuścił ten wpis po wstępie. Jak można pisać artykuł na temat kupowania konkretnego roweru, a tym bardziej samej ramy. Ten artykuł jest dokładnie o samym procesie zakupu ramy rowerowej (choć podejrzewam, że z kompletnym rowerem byłoby podobnie). Sam proces wyboru opiszę przy innej okazji. Jeszcze tu jesteś? To zaczynamy.

Chcę Ogre’a

Jesteśmy w miejscu, gdy zdecydowałem, że kupię dwie ramy Surly Ogre XL (22”). Chwilę wcześniej chciałem jeszcze kupić Surly Long Haul Trucker, a następnie Surly Troll. Zdecydowałem się na koła 28” i przystąpiłem do zakupu Ogre’a. Jest przełom listopada i grudnia 2017. Nie jest to może najlepszy moment na zakup sprzętu rowerowego, ale z moich pobieżnych obserwacji wynika, że wiosną sytuacja się nie poprawiła.

Od początku wiedziałem, że zakup ramy za granicą może być korzystniejszy niż w Polsce. Nie sugeruję jednak tego jako jedyny wybór, ponieważ różnica w cenie nie zawsze musi być duża. Nie bez znaczenia są inne czynniki.

Zakup w Polsce

Zacznijmy od tego, że rowerów i ram Surly w Polsce nie ma. Nie ma nic, co jest sygnowane tym logiem. Nie możesz iść do sklepu i przejechać się na Surly, nawet w stolicy. Jeśli sytuacja się zmieniła to przepraszam. Poznałem trzy miejsca w Polsce gdzie takie ramy można kupić, ale wszędzie zakup był na zamówienie. Przed oczami mam widok z pobliskiego sklepu w Katowicach gdzie w rządku stały wszystkie rozmiary jednego z modeli KTM’a. Każdy z nich za 12 000 zł. Nic tylko wybierać. No to z Surly tak nie jest.

W tym momencie chciałem jednak po prostu kupić dwie ramy, więc liczyłem na jakiś rabat. Otrzymane oferty nie różniły się znacząco od siebie, ale już na tym etapie pojawiły się znamiona dystrybucyjnej partyzantki. Z przedstawionych mi informacji zrozumiałem, że polskie sklepy mają różne pomysły na zakup tych rowerów. Wskazywały na to zupełnie odmienne stany magazynowe oraz główna waluta rozliczeniowa.

Jeden ze sklepów poinformował mnie o braku dostępności rozmiaru, a drugi (w tym samym czasie) miał mi do zaoferowania jedną sztukę, druga miała być na koniec stycznia. Cena 3000 zł za sztukę przy zakupie dwóch ram. Zdecydowałem się. Zapytanie zostało przekazane do dystrybutora i wróciła bomba.

Bałagan w tabelkach i sugerowana cena poprawiona na 3900 zł za sztukę. Sklep starał się jeszcze poprawić sytuację i wyjść z twarzą podnosząc moje koszty “jedynie” o kilkaset złotych, ale szczękę miałem nadal na podłodze… Ta cena w złotych za tą ramę to jest jednak absurd, przynajmniej z moimi ograniczeniami percepcji.

W międzyczasie dowiedziałem się jak wygląda ściąganie pojedynczych sztuk do Polski. Nasz kraj nie jest liderem sprzedaży specjalistycznych rowerów turystycznych. Ten segment rynku oddajemy Niemcom, Brytyjczykom czy Szwajcarom, lokując spore kwoty w rowery wyczynowe. To jednak sprawia, że w dystrybucji stalowych ram Surly jesteśmy na końcu łańcuszka do podziału. Ba, Europa też nie jest głównym rynkiem zbytu.

Zakup za granicą – Niemcy

Z mojej perspektywy Niemcy mają najszerszą ofertę Surly w rozsądnych cenach. Sporo sklepów jest w Wielkiej Brytanii, ale często jest drożej. Będę się jednak skupiał na przykładzie niemieckim, ponieważ sklepy na wyspach nie miały dla mnie niczego ciekawego do zaoferowania.

W Niemczech ramy Surly przede wszystkim bywają. Przynajmniej świadczą o tym stany magazynowe widoczne na stronach internetowych. Musisz jednak patrzeć wyłącznie na pozycję “jest na magazynie”. Wszystkie prognozowane pozycje to informacje, do których nie można się przywiązywać, warto skontaktować się z infolinią. Tam często przyznają, że nie są pewni terminów dostaw.

Z infoliniami niemieckich sklepów wymieniłem kilkadziesiąt maili. Oferowano mi rezerwację dostępnej ramy (zresztą nieskuteczną) i zamówienia drugiej sztuki w zamówieniu. Informowano o stanach magazynowych i planowanych dostawach. Tak jak jednak pisałem, tylko to, co jest na sklepie może stać się naszą własnością.   

Brak dostępności dwóch ram w polskim sklepie, skierował mnie na strony niemieckich sklepów internetowych. Na dotychczas znanych stronach Ogre’a już nie było, a prognozy rzędu dostępności w 1-2 miesiące nic dla mnie nie znaczyły. W końcu jakimś cudem google pokazało sklep hibike. Znalazłem tam dwie ramy: brązową i czarną. Po potwierdzeniu dostępności, musieliśmy rozdzielić z Gosią kolory i zrobiłem zamówienie. Hibike podobno weryfikuje wygląd ram przed wysyłką. Nasze miały dołączone papiery z takiego przeglądu. Ze względu na okres Świąt Bożego Narodzenia przesyłka trwała jakieś 10 dni. Tak staliśmy się właścicielami jednorożców… ram Surly. Cena 2650 zł za sztukę + przesyłka (30E).

Wybór oferty i rozmiaru

Ceny ram w Niemczech bywają znacznie niższe od tych w Polsce. Nadal jednak mówimy o cenach tych dostępnych na magazynie. Jeśli widzisz cenę 500E przy niedostępnej ramie to możesz traktować ją bardzo orientacyjnie. Najwięcej mogą zyskać osoby, które mają upatrzoną ramę i nie śpieszą się z jej zakupem. Obserwując ceny ram Troll i Ogre, widziałem ceny od 430 do 650E w jednym sklepie.

W zasadzie ostatnim zdaniem odpowiedziałem na pytanie jak kupić ramę tanio. Musisz czekać i obserwować, a w razie promocji kupić bez wahania. Tak jak wszędzie, taniej kupuje ten, komu mniej zależy. Powinieneś mieć też kartę płatniczą w Euro. Koszty przewalutowania i niekorzystnych kursów bankowych Twojej normalnej karty mogą zasmucić przy takiej kwocie.

Z doborem rozmiaru ramy jest jednak znacznie trudniej. Gdyby nie uprzejmość Natalii, Agnieszki, Piotrka, Mateusza, Huberta, Kuby i Tomka, to zakup byłby obarczony dużo większym stresem. Jeśli chcesz daną ramę przymierzyć, to musisz poszukać w Polsce użytkownika danego modelu w zbliżonym rozmiarze. To świetna okazja do nawiązania nowych znajomości.

Model modelowi nierówny

To, że udało Ci się przymierzyć daną ramę (a nawet rozmiar), to nie znaczy, że złożysz identyczny rower. Surly mocno kombinuje przy swoich ramach i moim zdaniem wprowadza czasem spore zmiany, nie informując o nich wystarczająco wyraźnie. Czasami nie nadążają też z produkcją specjalnych adapterów do nowych ram, więc jeśli chciałbyś coś w ramie zmienić, może to nie być możliwe od razu. Zapytaj też dokładnie sprzedawcę co jest w pudle z ramą. Komplet powinien Ci pozwolić złożyć rower zgodny ze specyfikacją ze strony internetowej Surly.

Słowem zakończenia

Wybiegłem już trochę do przodu, pisząc o kwestiach montażu, ale nie da się do końca rozdzielić kwestii zakupu od późniejszego montażu i eksploatacji. Szczególnie, że Surly za jakiekolwiek akcesoria każe sobie słono płacić. Zacisk podsiodłowy? 25E poproszę.

Jeśli dotarłeś tutaj, to zakładam, że jesteś szczerze zainteresowany zakupem ramy właśnie tej firmy. Coś musiało Cię wcześniej przekonać, że to jest świetny wybór i chcesz taką ramę kupić. Chciałbym wejść do polskiego sklepu, obejrzeć kilka rowerów i zamówić swoją w wybranym kolorze. W sytuacji kiedy nie jest to możliwe to szczerze zastanawiam się nad sensownością zakupu ramy w Polsce. W przypadku Surly Ogre przebicie w granicach 1200-1600 zł (aktualna oferta) to absurd. Wygląda na to, że jesteśmy bogatym społeczeństwem.

Mam nadzieję, że teraz już wiesz, gdzie możesz swojej wymarzonej ramy poszukać. Daj znać w komentarzu jakie były Twoje doświadczenia z zakupem produktów Surly, albo innych trudno dostępnych w Polsce ram i rowerów.

Sklepy

onemorebike.pl – bardzo dobrze poinformowany sklep w tematyce Surly oraz różnych wyprawowych kół i komponentów. Dużo wiedzy i chęci pomocy w złożeniu wymarzonego roweru. Szkoda, że nie mam tego sklepu w Katowicach (wysyłka złożonego roweru jak najbardziej możliwa). Widziałem rower, który przejechał 24 000 km przez Europę i Azję. To chyba dobra rekomendacja.

bike-components.de – dużo ram do wyboru, 100 dni na zwrot i świetny kontakt. Często zmieniają ceny, więc można kupić ramę w okazyjnej cenie. Reklamowałem siodełko z niewielką wadą fabryczną. Wymienili bez żadnych problemów przejmując wszystkie koszty na siebie, włącznie z wystawieniem gotowego listu przewozowego dla Poczty Polskiej.

hibike.com – w tym sklepie kupiłem ramy. Bardzo dobry kontakt z obsługą i profesjonalne odpowiedzi na pytania. Proces zakupu przebiegł sprawnie, ale okres świąteczny wydłużył całą realizację. Trochę za dużo maili wysyłają ze zmianą statusu zamówienia. Kupiłbym raz jeszcze w tym miejscu.

bike24.com – kupowałem jedynie obręcze, ale kilka osób polecało mi ten sklep. Tak jak w poprzednich pozycjach nie ma żadnego problemu z zakupem, odpowiedzią na pytania i przesyłką. Sprawdź też tutaj.

Autor

Na początku 2018 roku wypalił dziurę w ostatniej flanelowej koszuli. Stwierdził, że to dobry moment by na chwilę przerwać pracę programisty i spróbować innych pasji. Teraz jako podróżnik rowerowy, fotograf i blogger, chce nadać wartość każdemu z tych słów.

6 komentarzy

  1. Zaciekawiło mnie, jak to się zaczęło > gdy już zapadła decyzja – świat na rowerze.
    Jesteś cokolwiek duży, Gosia też, więc problem się się podwoił. Ponownie życzę szerokiej, i możliwie równej drogi na kolejne dni eskapady. Życzymy wytrzymałości sprzętu i Was oczywiście. Czekamy na kolejne fajne teksty i widoki. Bawcie się dobrze i cieszcie każdym dniem. Bezpiecznej dalszej drogi.

    • Najważniejsza nasza wytrzymałość. Sprzęt da jakoś radę, ale my zawsze musimy być krok przed nim;)

    • Każdy rower jest mocny. W każdym razie nie chcemy przekazać, że ta marka gwarantuje wytrzymały sprzęt. Pewnie tak samo jak 20 letni dobrze zachowany rower stalowy jakiekolwiek firmy. To był po prostu nasz wybór na tamten czas.
      Dziękujemy.

  2. Znam ten ból, sam doświadczałem zakupów w NRD’owskim stylu latem tego roku, tyle, że nie Surly, a Brother’a, również w niemieckim sklepie internetowym. Owszem – na stanie był, sprzedawca na maila odpowiedział, że jest, zamówiłem i po tygodniu otrzymałem maila, że jednak nie ma ;P
    Przymierzałem się do rocznika 2017 z seledynowym lakierem, okazało się, że dostępny będzie po dwóch tygodniach model na 2018 lecz bioły… Jako, że przelew już poszedł, przystałem i na to, dzięki czemu zaoszczędziłem koło 100 Ojro, więc i sprzedawca wyszedł z twarzą ;]

    Swoją drogą niedostępność rowerów wyprawowych w Kaczogrodzie jest zastanawiajaca… wynika z tego, że Polacy nie jeżdżą na wyprawy jednośladami? I gdzie na ulicach spotkać rowery triathlonowe za 40k, które kuszą na witrynach sklepowych?

    • Mnie się wydaje, że za mało ludzi jeździ po 30tce jednośladami na wakacje. Bo rodzina itd. w Polsce dopiero wtedy stać więcej ludzi na takie zabawki. Skoro nie ma czasu na wyprawę to kupowane są szosy i enduro na weekend;)

Napisz komentarz