Nadszedł moment, w którym możemy wykorzystać to, co nie przydaje się nam przez większość rowerowej tułaczki. W sakwach zmieściliśmy turystyczne plecaki i buty. Pakujemy co potrzebne, następnego poranka mamy szansę tuż po przebudzeniu przecierać oczy nie dowierzając, że kolejne marzenie właśnie realizujemy. Fitz Roy w świetle wschodzącego słońca to jest to marzenie. Co jeszcze można zobaczyć w Parku Narodowym Los Glaciares w Argentynie?

Park Narodowy Los Glaciares odwiedza się, żeby zobaczyć lodowce i znane górskie szczyty. Perito Moreno, Viedma, Upsala, Fitz Roy, Cerro Torre to nazwy, które szybko rozpoznaje każdy kto tu chce przyjechać. Południowy Lądolód Patagoński czyli największy na świecie lądolód (poza terenami polarnymi) jest celem mniejszej ilości podróżników. W czasie naszej pierwszej wizyty tutaj też skupiliśmy się na tych dobrze znanych nazwach. Po tym co zobaczyliśmy, mamy ochotę wrócić kiedyś.

El Chaltén

Rowery zostawiliśmy w hostelu w miejscowości El Chaltén. Miasteczko jeszcze kilka lat temu było cztery razy mniejsze. Wita turystów dziesiątkami miejsc, w których  można  wychylić szklankę rzemieślniczego piwa, zagryźć równie rzemieślniczym hamburgerem. W cieniu szyldów  nowych knajp jest na szczęście kilka miejsc, gdzie można wypożyczyć sprzęt turystyczny.

Początek spaceru w kierunku Laguna de Los Tres
Początek spaceru w kierunku Laguna de Los Tres
Fitz Roy jest widoczny często w trakcie trekkingu
Fitz Roy jest widoczny często w trakcie trekkingu

Przeanalizowaliśmy prognozę pogody, kąt padania promieni słonecznych i ruszyliśmy w góry, żeby spędzić tam dwie noce. Właściwie większość miejsc wokół El Chaltén można zobaczyć wychodząc z hostelu z lekkim plecakiem na jednodniowe wycieczki. Jednak w ten sposób nie da rady zdążyć na wschód słońca z imponującym widokiem na Fitz Roy lub Cerro Torre. Tutaj zwykle wschód słońca robi większe wrażenie niż zachód. Po części dlatego, że patrzy się na to widowisko wykonując wcześniej wysiłek fizyczny, więc nagroda smakuje lepiej. Przede wszystkim jednak dlatego, że promienie wschodzącego słońca oświetlają równomiernie ściany gór, na które patrzymy. Zachód słońca może być również widowiskowy, jeśli na niebie pojawią się chmury podświetlone z dołu przez zachodzące słońce.

Pola namiotowe

W okolicy są trzy miejsca, w których legalnie można rozbić namiot. Dwa z widokiem na Cerro Fitz Roy, jedno z widokiem na Cerro Torre.

Oficjalny portal przygotował poglądową mapkę – https://elchalten.tur.ar/descargas/mapas/

Jeśli dotarłeś aż tutaj, to chyba jesteś zainteresowany jak przyjemnie spędzić dni w okolicy El Chaltén. Zaczęliśmy wędrówkę w środku dnia idąc w kierunku Fitz Roy. Na trasie góra jest widoczna przez większość czasu. Pierwszy spektakularny widok jest z Laguna Capri. Tam też jest możliwość rozstawienia namiotu. Pole namiotowe jest takie jak pozostałe w Parku Narodowym – płaskie miejsca między drzewami gwarantującymi częściową osłonę od wiatru, toi toi jeden albo dwa, dostęp do pitnej wody. Odejdziesz dwa kroki od namiotu i już jest piękny widok.

Pole namiotowe Poicenot
Pole namiotowe Poicenot

Z Laguna Capri idziemy na drugie pole namiotowe – Poincenot. Nasz faworyt jeśli chodzi o miejsca biwakowe. Rozbijamy namiot w wyznaczonym miejscu, 5 metrów dalej mamy widok na ścianę Fitz Roy. Zaskoczyła nas ilość namiotów. Jest ich dwadzieścia, może nawet więcej. Czyli na wschód słońca będziemy szli w towarzystwie.

Po rozbiciu namiotu zmierzamy w kierunku Laguna Sucia. Żeby dotrzeć do jeziora kilka razy mijamy tabliczki z zakazami. Nas nie dotyczą. Ciebie też nie będą, jeśli zarejestrujesz wcześniej swoje wyjście w Guardaparque w El Chaltén. Służby Parku twierdzą, że ścieżka jest nieprzystosowana, dlatego idziemy na własną odpowiedzialność. Zgłaszamy swoje wyjście określając datę powrotu do miasta. Kartkę z informacją mamy zwrócić po powrocie, żeby w ten sposób dać znac, że jesteśmy bezpieczni i nie muszą wysyłać pomocy w naszą stronę. Trasa do Laguna Sucia nie należy do bardzo trudnych, trzeba jednak iść po dużych głazach, a nie autostradzie dla pieszych jak w trakcie poprzedniego odcinka. Warto się tu wybrać, jeśli chce się uniknąć tłumów. Oprócz nas przy jeziorze odpoczywała jeszcze dwójka spacerowiczów, a po drodze spotkaliśmy łącznie 5 osób.

Laguna Sucia nie jest brudna
Laguna Sucia nie jest brudna
Droga po głazach z Laguna Sucia
Droga po głazach z Laguna Sucia

Kolejny punkt widokowy to Piedras Blancas. Kiedyś można było spacerować bliżej majestatycznego lodowca, ale odkąd miały miejsce wypadki z tragicznym skutkiem, zabroniono wędrówek. Teraz lodowiec i jezioro można oglądać tylko z punktu widokowego. Jeśli nie widziałeś jeszcze Perito Moreno, będziesz pod wrażeniem.

Wracamy na pole namiotowe Poincenot, na którym jest już ze czterdzieści namiotów. Staramy się zasnąć wcześnie, żeby wstać wcześnie. Jest grudzień, wschód słońca będzie o 5:40. Żeby zobaczyć pierwsze promienie oświetlające sylwetkę Fitz Roy z poziomu Laguna de Los Tres, trzeba wyjść z namiotu około godzinę wcześniej. Dla tych, którzy wolą dłużej pospać – Fitz Roy jest widoczny z biwaku, ale to nie to samo. Dotarliśmy na wschód słońca do jeziora i razem z widownią liczną jak w studyjnym kinie podziwialiśmy spektakl. Tak zaczęty dzień musi się pięknie rozwijać.

Pierwszy promień słońca
Pierwszy promień słońca
Drugi promień słońca
Drugi promień słońca
My rozpromienieni
My rozpromienieni

Po śniadaniu zwijamy namiot i idziemy jeszcze raz do Piedras Blancas, żeby zobaczyć lodowiec w innym świetle. Potem przejście w kierunku drugiego pola namiotowego – D’Agostini. Stąd jest 8 minut marszem nad jezioro Torre z widokiem na Cerro Torre. Góra o dużym stopniu trudności, wyobraźnia pracuje. Planujemy kolejny wschód słońca tutaj. Najpierw idziemy jeszcze na Mirador Maestri, żeby popatrzeć na jęzor kolejnego lodowca z bliższej odległości.

Słynna wieża Cerro Torre
Słynna wieża Cerro Torre
Lodowe odłamy dryfujące po jeziorze Torre
Lodowe odłamy dryfujące po jeziorze Torre

Do rana pogoda trochę się zepsuła. Mogliśmy podziwiać wieżę słynnej góry, ale nie było tego tańca barw z powodu wysokich chmur. Od wszystkich wrażeń brzuch mnie rozbolał, więc robimy sobie drzemkę, kawkę i dopiero później schodzimy do miasta.

W drodze powrotnej z jednego punktu widokowego widać obie słynne góry – to informacja dla tych, którzy nie mają tutaj  dużo czasu, bo gdzie indziej się spieszą. Zresztą należy przyznać, że panoramiczny widok na łańcuch górski rozpościera się kilka kilometrów przed wjazdem do miasta. Zatem nie wiem, może jednak nie warto było wstawać na te wschody słońca.

Inne trasy

Trasy, których nie przeszliśmy tym razem, ale dodajemy do naszej listy “na kiedyś” to Paso del Viento (potrzeba kilku dni) i Mirador del Pliegue Tumbado (1 dzień). Może Tobie uda się je przedreptać wcześniej. Nie próbuj jednak bez zgłoszenia swojego wyjścia w guardaparque tam gdzie to konieczne. Z obowiązkiem zgłaszania swojego wyjścia na nieprzystosowane ścieżki nie warto polemizować. Nasi znajomi z podróży przeszli jedną z krótkich tras bez zgłoszenia takiego zamiaru i niestety na dole czekali na nich pracownicy parku. W celu uświadomienia im ich zdaniem nieodpowiedzialnego zachowania wystawili mandat. Nie zapłacą, nie przekroczą granicy Argentyny.

Oprócz tego typu niezaplanowanych kosztów w El Chaltén za nic nie trzeba płacić.  No, prawie, bo na północ od El Chaltén są pojedyncze płatne atrakcje. Płatne, bo sprywatyzowane. Można wejść na płatny szlak w kierunku kolejnego lodowca lub przepłynąć łódką przez Jezioro Lago del Desierto. Nie ma jednak jak na razie płatnych biletów wstępu do parku, opłat za noclegi na górskich polach namiotowych. Jesteśmy tylko ciekawi jak długo tak będzie.

El Calafate

Miasto budzi we mnie skojarzenia z Zakopanem. Główna ulica zalana turystami różnego stylu, sklepy z pamiątkami, artykuły sportowe, ręcznie robione czekoladki, knajpki, kawiarnie. Przyjeżdża się tutaj, żeby zorganizować wycieczkę do światowej sławy atrakcji przyrodniczej – lodowca Perito Moreno.

Lodowiec Perito Moreno
Lodowiec Perito Moreno
Lodowiec oglądany z jednego z tarasów
Lodowiec oglądany z jednego z tarasów

Od lodowca dzieli nas około 80 km asfaltowej, krętej drogi wiodącej na zachód. To, że droga prowadzi na zachód jest bardzo ważne dla rowerzystów. Tutaj wieją bardzo mocne wiatry zwykle z zachodu. Porzuciliśmy zatem rowery na kempingu i jak większość turystów wybraliśmy się na lodowiec autobusem.

Warto zdawać sobie sprawę, że te 80km dalej, warunki pogodowe są często zupełnie inne niż w El Calafate. Znacznie częściej i mocniej wieje, opadów deszczu lub śniegu można spodziewać się o każdej porze roku. W Calafate możesz chodzić w krótkich spodenkach, a przy Perito Moreno będzie padał marznący deszcz.

Od biedy na tarasie przyda się ochronna pelerynka
Od biedy na tarasie przyda się ochronna pelerynka
Promieniste bruzdy
Promieniste bruzdy

W związku z niestabilnością  finansową  Argentyny, ale też rosnącą  popularnością  tego  miejsca, nie ma sensu przywiązywać się do wysokości opłat. Musisz jednak wiedzieć, że trzeba będzie zapłacić za kilka rzeczy. Przytoczę te ceny, żeby dać ogląd na aktualną sytuację:

  • bilet autobusowy w dwie strony z El Calafate do lodowca kosztuje 800 ARS – na dziś około 80 zł
  • wstęp do Parku Narodowego – 700ARS – 70zł, studenci mają taniej, Argentyńczycy jeszcze taniej
  • wycieczką łódka trwającą około godzinę, żeby popatrzeć na lodowiec z innej perspektywy – 700 ARS
  • wycieczka łodzią, całodniowa do Perito Moreno i innych lodowców w Parku, cena od około 230 zł
  • można jeszcze słono płacić za: wycieczkę kajakiem pod lodowiec – odradzamy – widzieliśmy męczenników usiłujących wiosłować przy patagońskim wietrze – to im powinno się płacić, a nie odwrotnie
  • spacer po lodowcu w rakach, w cenie szklanka whisky z lodem z lodowca. Od znajomych usłyszeliśmy, że nie warto, chyba, że ktoś jest zainteresowany z jakim luzem organizowane są takie imprezy w Argentynie. Można trafić na zabytkowe modele raków i nie ma problemu, gdy ktoś chce je założyć na adidasy.
Nieszczęśnicy/szczęściarze w kajakach pomagają pokazać wielkość lodowej ściany
Nieszczęśnicy/szczęściarze w kajakach pomagają pokazać wielkość lodowej ściany

Opcji jest jeszcze więcej niż wymieniłam. Te powyżej są najpopularniejsze. Jedno jest pewne, Perito Moreno robi ogromne wrażenie, bo jest ogromny. Jego powierzchnia jest większa od Buenos Aires. Jest to jeden z niewielu lodowców, który nie zmniejsza się. Ze względu na nietypowo położony ląd, który osłania jego jęzor, stał się naturalnie jedną z bardziej spektakularnych atrakcji turystycznych. Z dobrze przygotowanych ścieżek i tarasów można podziwiać jego ogrom i czekać na huk powodowany wpadającymi do wody kawałami lodu. Na tarasach są ławki i dwa miejsca zadaszone, które pomieszczą grupki turystów w razie niepogody. My wybraliśmy się na wycieczkę łódką i nie żałujemy, ale uważam, że zwyczajne siedzenie na jednym z tarasów i gapienie się na lód przez dwie godziny jest również zajmujące.

Mam nadzieję, że taki informacyjny wpis też się przyda i już się zastanawiasz kiedy wybrać się do Parku Narodowego Los Glaciares. Oczywiście szczyt sezonu trwa od grudnia do lutego, ale z wyborem daty przyjazdu nie warto ograniczać się do tych miesięcy. Jeśli jednak od zaplanowania wycieczki dzieli Cię dłuższy czas to obejrzyj nasze zdjęcia.

Autor

Świetnie się czuje, gdy nie stoi w miejscu. Trekkingi i tułaczki z plecakiem nie są jej obce. Ostatnio chętniej wybiera rower, ale nadal bez gór nie ma dla niej udanego wyjazdu. Jej marzeniem jest bycie dobrym człowiekiem. Bycie lekarzem jest przywilejem, który ułatwia realizować marzenie.

16 komentarzy

  1. A na kiedy planujecie wspinaczkę na sam szczyt? 🙂 Sądząc po majestacie góry jaki roztacza na zdjęciach pewnie trochę czasu zajęłoby wciąganie się na górę …

    • Ja chyba nie planuję rozwoju w tą stronę… Liznąłem kiedyś alpinizmu i nie wciągało. Wolę trekingi i podróże. Gosia na chyba ponownie, bo od kilku lat podziwiany większość wysokich gór z dołu.

  2. Gosiu, myślę, że warto wstawać na wschody słońca (to duży wysiłek). My, śledzący Was, możemy siedząc w domu, podziwiać piękno cudów natury. Trzymamy kciuki za dalej.

  3. Wschody słońca przepiękne. Warto wstawać dla takich widoków, bez dwóch zdań. Lodowiec też niczego sobie, miejscami trochę zakurzony 😉 ale ten odcień niebieskiego – delikatny lecz intensywny… po prostu wow.

  4. My też mamy takie zdjęcie na linie pod Cerro Tore a niczym się nie inspirowaliśmy :). Świetne zdjęcia, dobrze sobie powspominać… I gratuluję samozaparcia i wyjścia pod Fitz Roy przed świtem. O której wstaliście? Z pola namiotowego było jeszcze trochę trasy pod górkę…

    • Cieszymy się, że mogliśmy zabrać Cię z powrotem. Nie byliśmy właściwie pewni czy widzieliście Cerro Torre. Pamiętam, że szybko biegłością na autobus 😉

      Droga w górę to 1:15, więc wstaliśmy o 4. Nie czytałaś :p

  5. te zdjęcia całkowicie zapierają dech w piersiach!
    dzieki za dokładny opis tras i “atrakcji”, liczę gorąco , że przyda się w przyszłości:)

  6. Extra wpis, Gosia! Dla takiego laika turystycznego jak ja – idealne informacje. Czuję, że mogłabym tam pojechać. Widoki przepiękne! Nie mogę oderwać oczu! I tyle różnorodności! Niektóre szczyty przypominają mi Dolomity 😉

  7. Wow, zdjęcia rozbrajają, a Fritz Roy, no wiem że muszę jechać do Argentyny, pytanie tylko kiedy.

Napisz komentarz