Mówi się “Rzucę wszystko i pojadę w Bieszczady”, a jednak niewiele osób tak robi. Rzadko ktoś wstaje od stołu i nagle zmienia swoje życie. Najczęściej to jest proces, na który składa się wiele czynników. Książki, filmy, własne zainteresowania i spotkania z ludźmi. Te ostatnie są najważniejsze i bez tego przepis na zmianę jest tak abstrakcyjny jak przygotowanie szarlotki bez jabłek.

Jeśli znasz kogoś kto był lub wybiera się do Ameryki Południowej to pokaż mu ten wpis. Właściwa treść jest w sekcji “Co się dzieje – La sonrisa de Sudamérica” (poniżej). Bardzo dziękujemy.

Bilet w jedną stronę, bilet w jedną stronę
bilet w jedną stronę, bilet w jedną stronę,
bilet w jedną stronę, bilet w jedną stronę do bluesa.

Czu, czu, pociąg sapiąc toczy się po torach,
Muszę podróżować, nigdy nie wracać.
Och, och mam bilet w jedną stronę do bluesa.

Żegnaj, żegnaj miłości, moje kochanie mnie zostawia,
Teraz samotne łzy są jedynym co mogę zobaczyć.
Och, och mam bilet w jedną stronę do bluesa.

— tłumaczenie: tekstowo.pl

Miksując te wszystkie składniki powstaje masa, która wciąga. Nie myślisz już o niczym innym, a tylko o wlaniu półproduktu do przygotowanej formy i nastawieniu piekarnika na 180°C. Jeśli ta cukiernicza metafora do Ciebie nie przemawia, to pozwól jeszcze na małe wspomnienie.

Krótka historia

W 2009 roku zostałem zaproszony jako prelegent na pierwszą edycję Wrocławskich Spotkań Podróżników Rowerowych. Była też tam Gosia, którą udało mi się namówić na przyjazd na festiwal. Impreza na stałe wpisała się w nasz kalendarz. Zwykle słuchaliśmy inspirujących ludzi siedząc na widowni, ale w 2014 roku już wspólnie prezentowaliśmy wyjazd do Kirgistanu.

WSPR VI - Występowanie przed taką publicznością to wielki zaszczy i przyjemność - archiwum WSPR (FB). Zdjęcie publiczności.
WSPR VI – Występowanie przed taką publicznością to wielki zaszczy i przyjemność – archiwum WSPR (FB)
WSPR VI - Wszyscy prelegenci z 2014, świetne towarzystwo - archiwum WSPR (FB)
WSPR VI – Wszyscy prelegenci z 2014, świetne towarzystwo – archiwum WSPR (FB)

Wspominam o festiwalu, ponieważ dziś wydaje mi się, że łatwo jest samemu wykrzesać iskrę. Jeśli  spotka się w odpowiednim miejscu ludzi z podobną pasją to nietrudno zaprószyć wielki ogień. Nasze kręgi znajomych się powiększały. Związaliśmy się z katowickim Klubem Podróżników – Namaste, odwiedzaliśmy kawiarnie, kluby i biblioteki skupiające ludzi ciekawych świata. Spotykaliśmy się ze znajomymi, znajomymi znajomych, znajomymi znajomych znajomych… wykorzystując okazję do dyskusji. Wszystko wydawało się już być możliwe.

Widzę, że odpływasz. Skończę już ten wyciskacz łez… Może kiedyś będzie okazja i chęć napisać na ten temat więcej.

Co się dzieje – La sonrisa de Sudamérica

Zdecydowaliśmy się, że spróbujemy swoich sił w wielomiesięcznej podróży. Po raz pierwszy kupiliśmy bilet tylko w jedną stronę. Przygotowanie rozpoczęliśmy kilka miesięcy temu, ale to też jest opowieść na oddzielną historię.

W połowie czerwca wylatujemy do Ameryki Południowej, by przemieszczając się rowerem i wędrując pieszo zwiedzić ten tajemniczy dla nas kontynent. Nie znamy daty powrotu, ale chcielibyśmy przekroczyć okrągły rok w drodze. Wydaje nam się, że wtedy będziemy w stanie coś powiedzieć o życiu w podróży. Zdajemy sobie sprawę, że musimy mieć dużo pokory i dlatego na chwilę obecną rozpoczynamy z prostym planem.

Zaczniemy w Foz do Iguaçu w Brazylii, odwiedzimy Paragwaj, Boliwię, spróbujemy dojechać na samo południe do Ushuaia w Argentynie. Chcielibyśmy zawrócić i ruszyć w drogę na północ…

Jeśli byłeś, wybierasz się do Ameryki Południowej lub znasz kogoś takiego to prosimy o zainteresowanie zakładką – Spotkanie w podróży.

Zmiany na stronie

Być może już zauważyłeś, że u góry pojawiła się zakładka – Jesteśmy w podróży. To jest nowy dział, który będzie się powoli rozrastał. Tam znajdziesz kilka krótkich podstron dotyczących aktualnej wyprawy. Oprócz opisu wyjazdu, zakładki zbierającej wpisy związane z wyjazdem, znajdziesz też informacje jak najszybciej dowiedzieć się co się u nas dzieje oraz gdzie jesteśmy.

Najbardziej aktualne informacje będziemy publikować na Twitterze, a nasza aktualna lokalizacja powinna być widoczna na mapie udostępnionej przez system SPOT. To system satelitarny pozwalający przesłać pozycję bez pośrednictwa sieci komórkowej.

W podróży nie będziemy w stanie poświęcić dużo czasu na prowadzenie bloga, więc prosimy o wyrozumiałość. Najlepiej w sprawie wyprawy kontaktować się z nami przez komentarze. Tam najchętniej podzielimy się naszymi aktualnymi wrażeniami. Mamy nadzieję, że to jakoś będzie hulać, ale bez naszego wsparcia z Polski się nie obejdzie. Kwestia Szlaku zostaje w Polsce pod opieką Ewy i Mikołaja, w dobrych rękach.

Pierwszy etap już się kończy

Nawet najdalszą podróż zaczyna się od pierwszego kroku

— Lao-tzu. chiński filozof, twórca taoizmu

Nie udało nam się jeszcze skompletować całego sprzętu, ale już możemy ogłosić, że pierwszy etap wyprawy zakończy się sukcesem. Pamiętasz jak wspominałem o ludziach? Od jesieni nawiązaliśmy mnóstwo nowych kontaktów, poznaliśmy wiele ciekawych historii, do których nie dotarlibyśmy bez zafiksowania się na organizacji tej podróży. Nikt nam nie odmówił pomocy, dobrego słowa i swojego czasu.

Zaryzykuję i postaram się nikogo nie pominąć. Zachowując przypadkową kolejność osób związanych z tym projektem: Michał, Kasia i Andrzej, Agnieszka i Mateusz, Hubert, Tomek, Bartosz, Ewa i Mikołaj, Piotr, Mikołaj, Marcin, Seweryn, Agata i Krzysiek, Paulina i Paweł, Natalia i Kuba, Gosia i Artur, Marynia, Dominika, ludzie z forum podrozerowerowe.org. Jeszcze nie raz te imiona padną przy różnych okazjach. Dziękujemy.

Na próbę wystawiliśmy też naszą rodzinę oraz wieloletnie znajomości. Wielokrotnie odpowiadaliśmy wymijająco, odmawialiśmy spotkań, często wychodziliśmy pierwsi, wszędzie byliśmy w pośpiechu i za krótko. Dzięki, że jeszcze odbieracie od nas telefon i nam kibicujecie. To bardzo ważne.

To chyba wypada kończyć, bo zebrało  się mi na festiwal wdzięczności. Tymczasem zaufanie trzeba dowieźć na nieznany kontynent. Przygoda nadciąga.

Autor

Programista w tygodniu, po godzinach podróżnik i fotograf. Samotna dwumiesięczna wyprawa rowerowa nauczyła go realizować marzenia. Uprawia fotografię uliczną, lubi książki reportażowe i dobre historie z pokazami slajdów w tle.

10 komentarzy

    • Właśnie coś takiego czuję od około 2 tygodni… Jeszcze tyle tego jest do ogarnięcia… Tyle trzeba odhaczyć… Normalnie jak siadam to piecze 😉

      Powiedz, że też tak mieliście i dopchamy bagaż na czas 😉

  1. Zdrowia, sił, samozaparcia, pogody (ducha, choć meteo też pewnie się przyda :P), braku awarii i przede wszystkim wspaniałych ludzi spotkanych na szlaku! 😀

    • Dzięki wielkie za te życzenia. Mam nadzieję, że sprawdzą się w sporej części i będziemy mogli wszystko opowiedzieć 😉

  2. Bądźcie mocni. Będziemy trzymać kciuki i nie tylko. Na najdalszym szlaku nigdy nie będziecie sami i niech wszystko się szczęśliwie powiedzie. Myślę, że przeżyjecie wiele pozytywnych chwil a wspomnienia przywieziecie do domu.

    • Bardzo bardzo dziękujemy, poszwendamy się i opowiemy o Ameryce Południowej naszymi oczami. Jeśli tylko będą słuchacze będziemy opowiadać, pokazywać i tłumaczyć. Mamy nadzieję, że własnie z taką pasją do tego kontynentu wrócimy.

  3. Aleście zdążyli zebrać ekipę wsparcia, szacun! Mam nadzieję, że dylematów z ilością kart do wzięcia już nie wałkujecie. Fajnie Wam. Sezon się zresztą zaczyna na wszystkich frontach – właśnie dostałem pierwsze w tym roku zapytanie z Warmshowers ;). zazdroszczę Wam i życzę tylko fajnych przeżyć. Czołem!

    • Hubert,
      Dałeś nam pojeździć na swojej wspaniałej maszynie to się się potem rozpędziliśmy 😉 Inna sprawa, że w sumie zebraliśmy wsparcie na na 4 kontynenty (a nawet 5:). To był wspaniały czas i mamy nadzieję, że spotkamy się po naszym bezpiecznym powrocie pełnym pozytywnych wrażeń 😉

      Karty… no załatwianie tego w bankach zostało 😉
      My dopiero założyliśmy konto w Warmshowers… trochę późno ale jest 😉

Napisz komentarz