Nadszedł moment, w którym możemy wykorzystać to, co nie przydaje się nam przez większość rowerowej tułaczki. W sakwach zmieściliśmy turystyczne plecaki i buty. Pakujemy co potrzebne, następnego poranka mamy szansę tuż po przebudzeniu przecierać oczy nie dowierzając, że kolejne marzenie właśnie realizujemy. Fitz Roy w świetle wschodzącego słońca to jest to marzenie. Co jeszcze można zobaczyć w Parku Narodowym Los Glaciares w Argentynie?

Z tytułu można się domyśleć, że tematem tego wpisu będzie biografia. O tym, że zostanie zrealizowana w formie filmu opowiem Ci już za chwilę. Nazwisko Piotra Strzeżysza wśród polskich rowerowych freaków stanowi żywą ikonę podróży rowerowych. Brak znajomości tej osoby może być w pewnych przypadkach przyczyną utraty porozumienia. Jeśli nie znasz Piotrka, to tym bardziej zapraszam do dalszej lektury. Okazja jest jednorazowa.

Wyjeżdżając z Futaleufú żałowaliśmy, że nie mogliśmy sobie tam pozwolić na jeden dzień odpoczynku. Wygoniła nas niekorzystna prognoza pogody. Położenie Esquel szybko jednak zamazało w naszej pamięci ten żal. Miasto było znacznie większe, ale do gór było tutaj jednakowo blisko. Już przejście kilku przecznic przypomniało nam, że to nie tylko normalne miejsce życia tysięcy ludzi, ale też znany ośrodek narciarski. Na szczęście sezon niedawno się skończył, więc nie musieliśmy rozważać wydania pieniędzy na wypożyczenie nart. Zresztą gdzie ja bym tutaj znalazł skorupę na swoją stopę.