To był jeszcze rok 2018, Sylwester, parę godzin w mało rozrywkowym miejscu chcieliśmy przeznaczyć na obróbkę zdjęć z ostatnich tygodni. Na czarnym ekranie pojawiło się na chwilę białe logo producenta. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że tłumaczy się je “żegnaj”.

Bywały takie dni, kiedy zatrzymywaliśmy się w przytulnym miejscu i kilka godzin pracowaliśmy. Tak powstają treści na ten blog. Od początku stycznia nie spędzamy czasu wolnego w ten sposób, a przynajmniej czas ten jest mniej produktywny. Nasze główne narzędzie, ultrabook przestał działać, a bez komputera tworzenie bloga jest bardzo trudne. Przynajmniej jeśli nie byliśmy na to przygotowani.

Komputer umierał od dłuższego czasu, aż powiedział dość. W Puerto Natales podjęliśmy decyzję o wysłaniu komputera do Polski, bo jest jeszcze na gwarancji. Tutaj już nie miał nic więcej do roboty… Nie będziesz chciał uwierzyć, że organizacja takiej wysyłki zakończyła się sukcesem w 24 godziny.

Ewa zgodziła się zabrać komputer do Polski, a Wojtek przywieźć nowy na wymianę. Podczas naszego trekkingu w Torres del Paine rodzina i przyjaciele ciężko pracowali, by nowy laptop mógł tutaj dotrzeć. Jak cała operacja zakończy się sukcesem to przerwa w redakcji potrwa tylko miesiąc.

Zaczekaj! To nie znaczy, że przez miesiąc zamilkniemy i nie pojawi się żaden wpis. Zdecydowaliśmy się publikować teksty napisane na telefonach, a o zdjęcia będziemy je uzupełniać później. Możesz zdecydować czy warto czytać artykuł bez zdjęć.

W międzyczasie zapraszamy na Facebook i Instagram. Tam proste ujęcia pojawiają się szybciej.

Jesteśmy dość podekscytowani, ponieważ przy całym nieszczęściu jakim jest awaria wartościowego sprzętu, kilka osób wykazało dużo dobrej woli. Okazuje się, że Polska jest naprawdę blisko, a my jesteśmy szczęściarzami znając tak życzliwych ludzi.

Autor

Na początku 2018 roku wypalił dziurę w ostatniej flanelowej koszuli. Stwierdził, że to dobry moment by na chwilę przerwać pracę programisty i spróbować innych pasji. Teraz jako podróżnik rowerowy, fotograf i blogger, chce nadać wartość każdemu z tych słów.

14 komentarzy

    • Nazwałbym to raczej sporym szczęściem w nieszczęściu. Bardzo lubiliśmy nasz komputer, a tak od 2 miesięcy dostarczał nam stresu. No i to jak zawsze strata za którą możnaby podróżować dłużej.

  1. Mam nadzieję, że nie straciliście przy okazji tej awarii żadnych danych, a już szczególnie zdjęć! Choć podejrzewam, że backup na dyski zewnętrzne robicie na bieżąco:). Ciśnijcie!

    • Na razie wydaje nam się, że nic wartościowego nie straciliśmy. Zdjęcia obsługiwaliśmy tylko na dyskach zewnętrznych. Chcieliśmy mieć też backup w chmurze, ale to niemożliwe. Transfery są tragiczne.

  2. No niestety uroki Ultrabooków, ja z moim też mam katusze. Niby Dell, niby na papierze wszystko fajnie, a chodzi gorzej niż stary Vostro 1015 co ma 10 lat. W moim przypadku jest “firmowy” więc mogę się żalić do woli.
    No nic, fajnie, że chcecie się komunikować, znaczy, że tęsknicie 😉

    • My nie mieliśmy większych problemów z wydajnością. Było całkiem fajnie. No i najważniejsze, że nie było części mechanicznych. Niestety to nie wystarczyło…

      Wciągnęło nas pisanie 😉

  3. Kajet i ołówek i ok. 🙂
    A na poważnie – rozumiem twórczy ból.
    Mam nadzieję, ze wszystko się uda, i więcej awarii nie będzie.

    • Kajet z długopisem też mamy. Notujemy w szerokim spektrum 😉 Jesteśmy już na ostatniej prostej przed odbiorem komputera. Bardzo byśmy chcieli by awarii było mało, a szczególnie tak kosztownych.

    • Firma nawet nie zadała sobie trudu przeczytania w całości naszych wysokości. Może to kwestia tego, że zamiast drzwi mamy namiot 😉 Także gwarancja 24 miesiące, ale na razie nic nie załatwiliśmy… Zobaczymy co powiedzą w Polsce.

  4. Nie przejmujcie się tak bardzo relacją, tą można napisać i po powrocie. Bawcie się dobrze i nie traćcie nadmiernie czasu na pierdoły.
    Co do backupu w chmurze, nawet z telefonu to robię, gdy dorwę Wifi. Tracki GPS i zdjęcia w RAW.

    • Co do backupu to masz tam świetny Internet;) My nie wypchnęliśmy jeszcze zdjęć z pierwszych 3 miesięcy. Mówię tylko o wybranych.
      Pewnie masz kabel OTG by podłączyć czytnik kart? To rozwiązanie i tak nas nie ratuje, bo upload 0,5GB to całą noc, a co dopiero całej karty (jak leci)…

      • Zdjęć mam z 30-40GB po 4 miesiącach (tylko RAW). Także jak wrzucam regularnie, to przez noc nawet na zadupiu się to zuploaduje.
        OTG bezpośrednio do aparatu, choć po salarze port USB trochę mi szwankuje.

        • To ja nie wiem jak definiuje twoje zadupie 😉 Na Carretera Austral cieszymy się jak Whatsapp pobierze wiadomości. Facebook się nawet nie otwiera. O upload się zapomnij. Może bardziej na północy znów będzie lepiej. Niestety zdjęć mamy już dużo więcej. Cały czas próbujemy wysłać tylko wybrane 😉

Napisz komentarz