Wyjeżdżając czerwoną linią kolejki z La Paz do El Alto możesz zobaczyć kawałek sztuki tzw. Street Art’u. W połowie zachwycą Cię murale na głównym cmentarzu La Paz, a później przejedziesz nad kolorową dzielnicą, która wyróżnia się na tle miasta wybudowanego z czerwonej, nieotynkowanej cegły. Dzielnica nie jest bogatsza. Wesołe barwy zawdzięcza projektowi rewitalizacji, nad którym pracowała artystka Knorke Leaf.

Bardzo lubimy murale. Zdarzało nam się spacerować śledząc sztukę uliczną w różnych miastach, ale w La Paz poznaliśmy nowy wymiar sztuki ulicy, nową skalę. By zobaczyć całą pracę wykonaną w dzielnicy Chualluma potrzebny byłby dron. Akurat go nie mamy, ale w La Paz jest kolejka linowa i w ten sposób tysiące mieszkańców codziennie podziwiają zrewitalizowaną dzielnicę z lotu ptaka. Nasza rozmówczyni podkreśla jednak, że sama farba nie zmieniła życia tych ludzi. Potrzebna była szersza współpraca.

Gosia i Michał: Zaczęłaś tu pracę cztery miesiące temu?

Knorke Leaf: Trzy i pół i jeszcze zostały dwa tygodnie pracy. Dlatego kończymy ostatni mural, później mamy do ukończenia kilka detali w dzielnicy i będzie skończone. Przepraszam, że nie jestem dość energiczna teraz, ale jak widzicie pracujemy również przez cały weekend.

To nieważne, my dziękujemy, że mogliśmy tu przyjść w takim momencie i to zobaczyć. To jest tak duży teren, że nie wiedząc nic na ten temat, obliczaliśmy to na dwa lata pracy. To jednak także praca nad zebraniem pieniędzy na ten cel, prawda? Jak to działa, jak otrzymałaś pieniądze na tą rewitalizację?

To był konkurs rządowy. Jest jedna instytucja, która ma program “Mi casa, mi hogar”. Oni stworzyli ten konkurs, by wspomóc różne dzielnice w całej Boliwii. Jeśli więc masz dzielnicę, zorganizujesz się, zaprezentujesz swój pomysł, możesz dostać pieniądze na ulepszenie tego miejsca do życia.

Nowa infrastruktura poprawiająca bezpieczeństwo w dzielnicy Chualluma
Nowa infrastruktura poprawiająca bezpieczeństwo w dzielnicy Chualluma
Jedna z ukończonych ulic poniżej czerwonej linii kolejki - Ciesz się życiem!
Jedna z ukończonych ulic poniżej czerwonej linii kolejki – Ciesz się życiem!
Opisywana linia czerwona kolejki nad odnowioną dzielnicą
Opisywana linia czerwona kolejki nad odnowioną dzielnicą

Czyli to nie są tylko pieniądze na ożywienie tej dzielnicy, ale różne inne projekty poprawiające otoczenie?

Tak, są różne projekty. Ta dzielnica nazywa się Chualluma. Więc Chualluma wzięła udział w konkursie, przedstawiła projekt i dostała pieniądze. W pierwszej kolejności chcieli poprawić wygląd i konstrukcję swoich domów, więc użyli cementu i wykończyli ściany. Kiedy ta faza się zakończyła, rozpoczęliśmy malowanie. Pracowaliśmy równolegle. Jedna ekipa budowała ściany i inne konstrukcje, na przykład poprawiające bezpieczeństwo, a w tym samym czasie druga ekipa malowała murale. Wcześniej ta dzielnica była zbudowana pół na pół, z czerwonych cegieł i takich glinianych. Teraz wszystko zostało pokryte cementem i pomalowane. Zbudowano ogrody, posadzono rośliny. Zamontowano także poręcze, które są bardzo ważne w tak stromym ukształtowaniu terenu. Także schody, kiedyś to były tylko kamienie. Tutaj ludzie chodzą z wielkimi bagażami na plecach, a kiedy padało było niebezpiecznie. To jest właśnie cały projekt, nie tylko malowanie.

Dlaczego właśnie to miejsce, a nie sąsiednie?

Nie jestem dokładnie pewna, ponieważ sąsiedzi chyba również wystąpili o dofinansowanie. Tutaj ważne było także to, że kolejka linowa, której linia przebiega dokładnie nad dzielnicą, również była tym projektem zainteresowana ze względu na widok z wagoników. Cechą tego konkursu jest to, że każdy może aplikować. Jeśli ktoś wymyśli, że chce mieć wszystko ze szkła i wygra, wszystko będzie ze szkła. Tutaj chcieli mieć lepszą infrastrukturę, ale także wszystko pomalować.

Jesteś z La Paz. Czy uważasz, że La Paz to ładne miasto?

Oczywiście, ponieważ jest inne. Nie jest płaskie. Także otoczenie jest wspaniałe, góry, Illimani i wszystkie góry ze śniegiem otaczają nas, a dalej jest Amazonia, w drugą zaś stronę mamy El Alto, cały płaskowyż Altiplano i jezioro Titicaca. Wszystko jest bardzo blisko.

Czy La Paz to dobre miejsce dla Ciebie jako artystki? Skąd czerpiesz inspirację dla swoich murali?

Inspiracją dla moich murali jest sąsiedztwo. Wszystkie postacie, które widzisz na muralach to ludzie, którzy tutaj żyją. Kolory są podzielone na trzy etapy. Pierwszy etap jest kolorami Wiphala. Wiphala to symbol narodowy Boliwii, flaga reprezentująca rdzennych mieszkańców. Składa się z kolorowych kwadratów, a każdy z kolorów ma swoje znaczenie. To są wszystkie kolory różnorodności, kolory tęczy. Wszystko ma jakiś powód. Jeśli widzisz te trójkąty, które malujemy, to dlatego, że to bardzo trudne miejsce do malowania. Wszystko jest nad jakimś dachem. Dach nad dachem, dom nad domem. Dostęp jest trudny, nie mamy dużo czasu, więc dużo spraw wynika z praktyki.

Czy ludzie tutaj czują się lepiej ze względu na ten projekt?

Oczywiście. Są bardzo szczęśliwi. To zmienia ich życie.

Czy ludzie stąd pomagają w aktualnym projekcie?

Nie, oni są bardzo nieśmiali, tak ogólnie ludzie tutaj są nieśmiali. Dzieci, niektóre z nich pomagają. Ludzie tutaj są bardzo mili, ale nieśmiali, a druga ważna kwestia to pieniądze. Ludzie z tej dzielnicy bardzo dużo pracują, żeby zarobić na życie. Wychodzą bardzo wcześnie rano do pracy, idą sprzedawać na targi i wracają bardzo późno.

Są bardzo szczęśliwi. To zmienia ich życie.

Czy są jakieś inne Twoje realizacje, które możemy zobaczyć w La Paz?

Tak jest kilka w różnych dzielnicach. Specjalizuję się w muralach. Jeśli chcecie zobaczyć inne ciekawe projekty możecie iść na cmentarz. Trzy lata temu zebrano tam wielu międzynarodowych artystów, by namalowali murale w tym miejscu. To bardzo ciekawe projekty.

Knorke Leaf przed muralem, nad którym aktualnie pracuje
Knorke Leaf przed muralem, nad którym aktualnie pracuje
Knorke Leaf podczas pracy
Knorke Leaf podczas pracy
Jeden z murali na głównym cmentarzu w La Paz
Jeden z murali na głównym cmentarzu w La Paz

Co zrobiłabyś w mieście, gdybyś miała decydujący głos?

Chciałabym bardziej chronić miejskie parki, ale też posadzić więcej drzew dookoła, by uczyć ludzi jak ważne są drzewa. Szczególnie w La Paz, ponieważ brakuje tutaj edukacji o ochronie środowiskowa. Drzewa są ważne nie tylko ze względu na zmiany klimatyczne czy zanieczyszczenia, ale także poprawiają jakość życia w mieście. Zielone strefy są niezwykle ważne.

Myślisz, że władze miasta nie tworzą nowych parków, ponieważ nie mają pieniędzy, czy nie martwią się tymi sprawami?

Nie, myślę, że tu chodzi o priorytety.

Drzewa są ważne nie tylko ze względu na zmiany klimatyczne czy zanieczyszczenia, ale także poprawiają jakość życia w mieście.

Jak zostałaś artystką? Czy uczyłaś się tutaj w La Paz?

Ukończyłam państwowy uniwersytet w Boliwii na kierunku artystycznym. Początkowo moja specjalizacja była inna, ale brakowało mi dotarcia do szerszej publiczności. Tutaj, w Boliwii dostęp do sztuki ma tylko część uprzywilejowanych ludzi, elity, bardzo chciałam to zmienić raz na zawsze. Chciałam wyjść z muzeów, galerii i kręgu znajomych. Zawsze interesowałem się sprejami, graffiti. Kiedy obserwowałam jak malują tutaj graffiti, myślałam “hmm, chyba mogliby to robić lepiej”. Nie było w środowisku dziewczyn, to było bardzo męskie środowisko. W końcu ktoś zaoferował mi, by namalować mural. Czułam, że jestem gotowa to zrobić i wzięłam zlecenie. To było podczas długiej nocy muzeów. Malowałam cały dzień i byłam bardzo skoncentrowana. To było bardzo interesujące, była już noc i słyszałam coraz więcej ludzi rozmawiających ze sobą, więcej i więcej. Nagle oni zaczęli klaskać i ja też chciałam zobaczyć komu oni klaszczą. Okazało się, że oni klaszczą przed muralem, który ja malowałam! Tak znalazłam to, czego szukałam. Znalazłam coś w czym ludzie mogą uczestniczyć, mogą chodzić wokół, są na tym samym poziomie, a nie w miejscu dostępnym tylko dla uprzywilejowanych. Od tego czasu nie przestałam. Uwielbiam malować na ulicy. Uwielbiam spotykać ludzi. Uwielbiam murale.

Przerwa w pracy
Przerwa w pracy
Inny z murali wykonywany równolegle
Inny z murali wykonywany równolegle

Knorke Leaf prowadzi konto na Instagramie – zobacz tam jej prace

Czas i miejsce

  • Wywiad przeprowadziliśmy końcem czerwca 2019 w przerwie w pracy nad opisywanym projektem w La Paz, w dzielnicy Chaulluma

 

5 komentarzy

  1. Ciekawy pomysł na pracę. Takie malowanie ścian inaczej… Nie no żartuje, to prawdziwa sztuka i to taka, która faktycznie wychodzi do ludzi. I do tego jeszcze odmienia smutne szare mury. Fajnie by było móc codziennie patrzyć na taką sztukę.

    • Ewa! Dziękujemy, że w swoje urodziny wpadłaś do nas z wizytą! Życzymy Ci takiej sztuki jaką lubisz w Twojej przestrzeni.

  2. Fajna praca, tylko trzeba umieć, chcieć i mieć “legalną” ścianę, bo inaczej jest się zwykłym wandalem 😀 No i fajne te murale – nietypowe połączenia kolorów, proste pod “dziwnymi” kątami które łamią prostopadłe nudne ściany i lokalny folklor na detalach… Trzymajcie się tam i powodzenia!

    • To trudna sztuka, bo jak pomalujesz sobie ścianę w pokoju to nigdzie tego nie wyniesiesz… Choć słyszałem, że były przypadki kradzieży dzieł Banksy’iego. Czyli można zabrać ze sobą ścianę 😉
      Z muralami było chyba kiedyś tak, że najpierw były nielegalne, apotem doceniane. Czy nie tak zaczynała się historia ścian pod dwoma wiaduktami w centrum Katowic? Malowane na szybko i niskiej jakości. Teraz te i inne ściany są oddawane na potrzeby Street Art Festiwalu. Maluje się wiele godzin, przy pomocy rusztowań. To się podoba 😉

Napisz komentarz